"Nowoczesne auta naginają prawa fizyki, lecz nie wygrają z nimi". Trener techniki jazdy radzi i ostrzega [wywiad]

Instruktor Krzysztof Sławiński w krainie bezpieczeństwa
Instruktor Krzysztof Sławiński w krainie bezpieczeństwa Fot. naTemat
Volvo właśnie zaprezentowało nową generację modelu S60, anonsowaną jako najbardziej sportowa pozycja w portfolio marki. Dziś czas sprawdzić zarówno potencjał tego wozu (w 250-konnej, przednionapędowej wersji T5), jak i moje umiejętności jako kierowcy.


Trafiłem właśnie na Tor Łódź, gdzie trenuję zarówno optymalizację toru jazdy na szybko pokonywanych zakrętach, jak i swoje reakcje na polewanych wodą płytach poślizgowych. To również świetna okazja do tego, aby porozmawiać z trenerem techniki jazdy Krzysztofem Sławińskim o bezpieczeństwie za kółkiem. Oto tekst, który pewnego dnia może uratować twoje zdrowie i życie.


Jakie są najczęstsze grzechy polskich kierowców?

Poświęcają zdecydowanie zbyt mało czasu na znalezienie odpowiedniej pozycji w fotelu kierowcy. Nie mówię tutaj o tym, aby było jedynie wygodnie.

Zła odległość od kierownicy, zbyt mocno odchylone oparcie itp. – to wszystko kwestie kluczowe dla bezpieczeństwa, zarówno czynnego (siedząc właściwie, znacznie lepiej zareagujesz w sytuacji podbramkowej), jak i biernego (w momencie wypadku pasy bezpieczeństwa, zagłówki czy poduszki powietrzne zadziałają w sposób optymalny).


Dodajmy do tego rozmowy przez telefon i pisanie SMS-ów, jedzenie i niezapinanie pasów bezpieczeństwa przez wszystkich pasażerów, czy jazda z niezabezpieczonym bagażem, którego masa w chwili uderzenia w przeszkodę stanowi śmiertelne zagrożenie.

Kolejnym nagminnym problemem jest korzystanie z urządzeń, które zakłócają naszą percepcję – to nie tylko smartfony, lecz także radia czy nawigacja. Pamiętajmy, że podczas jazdy z prędkością 100 km/h w ciągu zaledwie sekundy przemierzamy około 28 metrów!


No i Polacy jeżdżą zdecydowanie za szybko. Na naszych drogach nieustannie widać ułańską fantazję. W znacznym stopniu wynika to z braku świadomości, że już zwiększenie prędkości o 5 km/h naprawdę istotnie wpływa na drogę hamowania albo to, czy uda się nam pokonać dany zakręt.
Ale przecież jadąc nowoczesnym, bezpiecznym autem, mogę przesadzić z wciskaniem pedału gazu – w razie czego zaawansowane systemy bezpieczeństwa wydobędą mnie z opresji…

U niektórych świadomość jazdy takim właśnie pojazdem prowadzi do poczucia, że jest się nieśmiertelnym. Samochody coraz skuteczniej pomagają nam naginać prawa fizyki, jednak nigdy nie będą w stanie z nimi wygrać.

Bardzo ważne jest to, aby świadomość posiadania nawet najlepszego wozu nie sprawiła, że zaczniemy być za kółkiem zbyt nieodpowiedzialni albo rozleniwieni. Myślmy, przewidujmy, miejmy ograniczone zaufanie do innych uczestników ruchu!

Niezależnie od wszystkiego trzeba obserwować to, co dzieje się daleko przed maską naszego pojazdu, jak i za nami. Jeżeli cokolwiek dzieje się dwa metry przed lub za nami, to już przeszłość – nie zdążymy zareagować. Elektronika może jedynie zminimalizować straty.

Zdobywajmy też umiejętności, które pozwolą owej elektronice, rozmaitym systemom bezpieczeństwa… nie przeszkadzać oraz wykorzystać je w pełni.
Na czym to polega?

Zacznijmy od rzeczy najprostszych: niewiele osób uwzględnia fakt, że tylko odpowiednie trzymanie dłoni na kierownicy ("za piętnaście trzecia") zapewnia idealne zadziałanie poduszki powietrza. Zupełnie inaczej będzie, jeśli otworzy się w momencie, gdy mamy ręce skrzyżowane na kółku.

Kolejna rzecz: ogromna rzesza kierowców nie potrafi właściwie korzystać z układu ABS, pedał hamulca wciska zbyt delikatnie. Natomiast ten system z pełną mocą działa wyłącznie wtedy, gdy całą czynność wykonamy naprawdę mocno, szybko, zdecydowanie.

Nawet jeżeli pedał "odbija", to konsekwentnie wciskajmy go w podłogę. Tak brutalnie, jak tylko potrafimy.

Pomijam już nawet fakt, że wielu osobom wydaje się błędnie, iż ABS zawsze skraca drogę hamowania. Pamiętajmy, że nie powstał w tym celu i w pewnych warunkach – na nierównościach lub drodze szutrowej – może ją wręcz wydłużyć.

Głównym zadaniem ABS-u jest sprawienie, że nie zablokujemy kół, że auto będzie stale kierowalne, co podczas hamowania awaryjnego umożliwi ominięcie przeszkody.
Porozmawiajmy o wirażach. Co jest najważniejsze w tej kwestii, pomijając oczywiście właściwą prędkość?

Ważne, aby mieć w głowie podstawową zasadę: czynności takie, jak zmniejszenie szybkości, redukowanie biegów czy hamowanie, wykonujemy przed zakrętem. Jeśli jesteś już w wirażu, robisz to zbyt późno.

Lecz nawet jeżeli uznałeś, że masz właściwą prędkość, pamiętaj o wchodzeniu w zakręt zawsze możliwie blisko jego strony zewnętrznej, wykorzystując optymalny tor jazdy w ramach swojego pasa ruchu do osi jezdni; nie ścinajmy go. Siły boczne są wtedy mniejsze i samochód jest bardziej stabilny.

Kierowcom sportowym takie podejście umożliwia szybsze pokonanie wirażu, natomiast w ruchu drogowym daje najlepszy ogląd sytuacji – jeżeli za łukiem czai się jakiekolwiek niebezpieczeństwo, zobaczysz je prędzej.
Skoro o kierowcach sportowych mowa: które elementy wyszkolenia takich wyczynowców są najbardziej przydatne podczas zwykłej, spokojnej przejażdżki?

Tutaj znów wracamy do kwestii uważnego obserwowania otoczenia, przewidywania. Gdy kierowca rajdowy lub wyścigowy widzi np. zacieniony fragment nawierzchni, to zakłada, że może być on bardziej śliski – jest tam odrobinę chłodniej, tak więc istnieje ryzyko, że będzie oblodzony albo nie wysechł po deszczu, choć reszta podłoża jest przyczepna.

Fajnie, jeśli kierowca cywilny ma choć odrobinę świadomości, że absolutnie każda zmiana prędkości wpływa na balans samochodu, dlatego ważna jest jazda płynna.

Przyśpieszając, odciążamy oś przednią i możemy doprowadzić do utraty przyczepności pojazdu. Natomiast zdejmując nogę z gazu albo używając hamulca, dociążamy ją, co powoduje, że samochód będzie miał lepszą przyczepność i będzie chętniej skręcał. Każda taka operacja to transfer masy auta, który wpływa na jego stabilność.
Czego jeszcze nie lubi ta samochodowa elektronika?

Niekonsekwencji. Przykładowo: hamując awaryjnie postanowiłeś ratować się skrętem kierownicy w lewo? Jeśli tak, trzymaj się tej decyzji! Systemy elektroniczne, wspierane przez tzw. czujniki kąta skrętu kierownicy (jeden z elementów systemu stabilizacji toru jazdy ESC) otrzymały właśnie zadanie: możliwie sprawnie pokonać zakręt w lewo. Zaufaj im, czekaj.

Natomiast nerwowe szarpnięcie w kierunku przeciwnym jedynie "ogłupi" elektronikę, stracisz cenne ułamki sekund, które mogą decydować o życiu i śmierci.

Wszystkich powyższych rzeczy można nauczyć się podczas kursów w ośrodkach doskonalenia techniki jazdy. Za cenę już ok. 600 zł możesz sprawdzić w bezpiecznych warunkach, jak twoje auto zachowuje się w sytuacjach nieprzewidywalnych i nauczyć się, jak mu nie przeszkadzać.

Idealnym zestawieniem jest naprawdę bezpieczny samochód i kierowca, który wie, jak z nim współpracować.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...