I co teraz będzie? 7 rzeczy, które musi "rozkminić" dzisiaj zjednoczona opozycja

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
To bardzo ciężki wieczór dla Koalicji Europejskiej i całego demokratycznego elektoratu. Przyzwyczajajcie się. Bo jeśli wyniki exit poll się potwierdzą, następne dni mogą być jeszcze gorsze. A potem być może wyjdzie słońce.


Uwaga: tekst pisany w reakcji na prognozowane wyniki wyborów wg exit poll z 21.00.

1. Kac po "naszej" stronie
Obóz liberalny może czuć dziś frustrację. Oto PiS każdego dnia grzęźnie w nowych aferach, na czele rządu stoi notoryczny kłamca, a na Twitterze wszyscy byli przekonani o zwycięstwie Koalicji Europejskiej. Do tego do parlamentu europejskiego wchodzi brunatna zbieranina Korwina i Liroya, a populisci i zamordyści zdobyli łącznie ponad 50 proc. głosów. Nastroju nie poprawi też kosmiczny entuzjazm Roberta Biedronia, który cieszył się ze swojego 6,6 proc. jak z 46,6 proc. To będzie trudny wieczór, a to dopiero początek.


2. Bolesny sąd nad Grzegorzem Schetyną
39 proc. to świetny wynik, ale jest jeden problem. PiS miał 42, a Grzegorz Schetyna deklarował jasno przed wyborami. - Dzisiaj zajmuję się wygraniem wyborów europejskich z PiS-em – o jeden procent, o jeden mandat - mówił w jedynym internetowym wywiadzie w tej kampanii "Kulturze Liberalnej". Dodając, że "nikt mi nie da następnej szansy". Następna szansa to wybory parlamentarne na jesieni.


Nie znamy nastrojów w PO, ale jeśli exit poll się potwierdzi, partia i jej wyborcy staną przed kluczowym pytaniem: czy zachowują zimną krew i zostają ze Schetyną budując na tych naprawdę dobrych 39 proc., czy próbują czegoś/kogoś nowego. W sporcie zwykle gra się mecz i rewanż, ale gdy buduje się wielkie oczekiwania - wzmacniane przez świetne sondaże na ostatniej prostej - ich niespełnienie obciąża lidera. Grzegorz Schetyna zrobił mocny wynik, ale według exit poll nie wygrał. Moralne zwycięstwo to nadal realna przegrana.


3. Brutalne rozliczenia po "naszej" stronie
Jeśli sąd nad Grzegorzem Schetyną będzie bolesny, to nadal będzie pieszczota w porównaniu z wojną liberalno-liberalną, która wybuchnie między dziennikarzami, publicystami i co bardziej aktywnymi politykami i adwokatami. Wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, kwestia LGBT, tweety o nie dość dużej wierze w zwycięstwo, nie dość głośne krzyczenie lub zbyt głośne krzyczenie, że PiS buduje autorytaryzm, nie dość wnikliwe prześwietlanie afer i "afer" PiS czy rozbijanie jedności obozu liberalnego - liberalna książka skarg i zażaleń jest gruba. I już dziś zostanie wyciągnięta. Wojna domowa między liberałami i demokratami może przebić wszystkie poprzednie wojny liberalno-demokratyczne.

4. Winny Biedroń a potem... koalicja
Wiosna Roberta Biedronia początkowo będzie głównym winowajcą porażki KE. Padnie wiele dosadnych słów ze wszystkich stron. Ale gdy minie pierwszy szok, zaczną się mniej lub bardziej subtelne zabiegi o dołączenie Wiosny do jeszcze jednej anty-PiSowskiej koalicji. Biorąc pod uwagę temperaturę emocji po obu stronach to będzie bardzo trudne małżeństwo z rozsądku. 6,6 proc. Roberta Biedronia nie daje mu zbyt silnej pozycji negocjacyjnej.

5. Koniec Koalicji Europejskiej jaką znamy?
Koalicja Europejska to był jednorazowy projekt z opcją przedłużenia na następne wybory. Dziś wszystko zależy od tego, ile mandatów zdobyli koalicjanci PO: SLD, Nowoczesna, Zieloni i co najważniejsze PSL. Ludowcy byli najmniej chętni do koalicji, jeśli nic teraz nie zyskają, mogą zamarzyć o samotnym starcie. Co oznacza koniec Władysława Kosiniaka-Kamysza na czele PSL. I samotną walkę o życie ponad progiem wyborczym.

6. Osłabienie mitu Donalda Tuska
Donald Tusk zaangażował się kampanię KE i ten wynik spada też w części na jego konto. Jeździec na biały koniu ugrzązł gdzieś między Brukselą i Warszawą. Wbrew pozorom, to może być dobra wiadomość. Być może teraz, kiedy Tusk - co sam zresztą mówił - nie okazał się czarodziejem z magiczną różdżką, koalicja i jej wyborcy przestaną się oglądać na Brukselę i zaczną bardziej liczyć na siebie.

7. Na pocieszenie
Choć dziś morale nie jest wysokie, naprawdę nie wszystko po liberalnej stronie jest stracone. Koalicja Europejska osiąga bardzo dobry wynik, ma jeszcze jednego koalicjanta do zagospodarowania, silną reprezentację wagi ciężkiej w PE, a dzisiejsze wybory nie oznaczają "przegrania Polski". To starcie za pięć miesięcy na jesieni. Do którego przystąpi zmotywowana porażką koalicja. Pozostaje mieć nadzieję, że koalicja nie będzie dzisiaj spać. Tylko od razu weźmie się do roboty.