Marcin Plichta prezes Amber Gold
Marcin Plichta prezes Amber Gold Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

"W Polsce przestrzeganie zasad kosztuje, a nie przestrzeganie ich – jest bezkarne" - właśnie takie zdanie przeczytaliśmy w sieci. W felietonie w Forbesie Ryszard Wojtkowski napisał, że "tylko frajerzy przestrzegają w Polsce zasad", a nie frajerzy robią interesy, jak Amber Gold.

REKLAMA
Felieton zaczyna się od opisu ostatniej wizyty w Zakopanem. Autor zatruł się w hotelu Kasprowym. Najpierw był wściekły, potem uświadomił sobie, że nie ma co się wściekać. Biznesowa logika działania restauracji w Polsce uświadamia, że rąbanie klientów się opłaca. Za przecieranie szmatą ryb w smażalni nad morzem grozi 500 złotych mandatu. Zyski przewyższają straty.
System zachęca do łamania zasad - pisze Wojtkowski. Wymienia oszustwa na jakości żywności, fotoradary przy których zwalniają tylko naiwni, którzy nie wiedzą, że skrzynki są puste.

"Tylko frajerzy przestrzegają zasad"?

I to jest właśnie kwintesencja sytuacji – tylko frajerzy przestrzegają zasad. Ustalamy restrykcyjne prawo, jeszcze bardziej restrykcyjne sankcje (punkty i mandaty), a potem zamiast fotoradarów wystawiamy tysiące atrap. Trzeba mieć strasznego pecha, aby za nieprzestrzeganie zasad ponieść jakieś konsekwencje. Przy nagłośnionych medialnie aferach skala bezkarności aż poraża, jak choćby w przypadku Amber Gold. Pojawiają się teraz głosy, że należy zaostrzyć prawo. A może – że tak nieśmiało zaproponuję – zamiast tworzyć nowe, w praktyce ignorowane normy prawne, zająć się przestrzeganiem już istniejących? CZYTAJ WIĘCEJ


Obserwując sprawę Amber Gold widać, że Marcin Plichta frajerem nie był. Zasad nie przestrzegał i zebrał od klientów kilkaset milionów złotych. KNF, prokuratura, sądy, KRS i inne instytucje działały w ślimaczym tempie i żadnemu klientowi w niczym nie pomogły.
Czy w Polsce jest sens być uczciwym? Czy tylko frajerzy nie szukają okazji, nie oszukują systemu wiedząc, że system jest bezradny. Jak jest [Waszym zdaniem]?