Po „Nikicie”, „Leonie zawodowcu” i „Lucy”, przyszedł czas na „Annę”

Mat. prasowe
Luc Besson, specjalista od filmowych silnych kobiet, odkrywca talentu Anne Parillaud, Natalie Portman i Milli Jovovich wprowadza na kinowy firmament kolejną gwiazdę. Supermodelkę Sashę Luss jako „Annę” będzie można zobaczyć już 28 czerwca na wielkim ekranie.


Wczoraj była narkomanką w moskiewskim półświatku. Dziś jest topową modelką w największych paryskich domach mody. Być może żadne z tych wcieleń nie jest prawdziwe. Kim naprawdę jest Anna? Odkryta przez paryskiego łowcę talentów piękna Anna Poliatova błyskawicznie pnie się po szczeblach drabiny sukcesu trafiając do ekskluzywnego kręgu supermodelek. To jednak tylko etap na drodze do prawdziwego celu. Urodą i wdziękiem posługuje się jak niebezpieczną bronią. Ulegają jej najpotężniejsi mężczyźni i najpiękniejsze kobiety.

Zna tajemnice o jakich nie śniło się zwyczajnym śmiertelnikom. Uwikłana w walkę dwóch największych światowych potęg wywiadowczych, Anna zdaje sobie sprawę, że dla swoich mocodawców warta jest tyle, ile skrywane przez nią sekrety. Dzięki nim, gdy przyjdzie czas, będzie musiała zmienić zasady gry, w której stawką okaże się jej życie.

Wprawdzie Anna przypomina w wielu aspektach pamiętne bohaterki „Nikity” i „Leona zawodowca”, Luc Besson twierdzi, że jego nowa bohaterka jest zdecydowanie produktem współczesności. I zarazem żywym komentarzem do tego, co dziś dzieje się na świecie. „Każdy z moich filmów w taki czy inny sposób wyraża emocje i myśli, które mnie rozpierają w danym okresie, nie inaczej jest z Anną.

Ta opowieść jest niczym zrobione na Polaroidzie zdjęcie obecnej rzeczywistości. Jednym z najważniejszych tej filmowej fotografii elementów jest ukazanie wagi kwestii zaufania, czyli czegoś, czego brak odczuwają w gruncie rzeczy chyba wszystkie społeczeństwa na świecie”.


„Anna” jest również fenomenalnie nakręconym, dynamicznym i bezkompromisowym filmem akcji, w którym bardzo ważna jest historia usamodzielniania się głównej bohaterki. Fabuła filmu to z kolei wyszukane puzzle, których układanie będzie dla widzów jedną z największych przyjemności w trakcie trwania seansu.

- „Sądzę, że taka struktura oddaje po prostu zawiłości ludzkiego życia. W jednej chwili idzie człowiekowi dobrze, wszystko się układa, a w następnej na horyzoncie zbiera się potężna burza. Anna jest filmem akcji, ale również czymś więcej. Chciałem rzucić widzom wyzwanie i mam nadzieję, że je podejmą”, mówi Besson.

Francuski filmowiec zebrał na planie międzynarodową aktorską śmietankę, jakiej pozazdrościć mogliby mu najwięksi twórcy światowego kina. Na ekranie zobaczymy między innymi angielską laureatkę Oscara Hellen Mirren („Królowa”, „Gosford Park”), walijskiego gwiazdora Luke’a Evansa („Szybcy i wściekli 6”, „Piękna i Bestia”), nominowanego do Złotego Globa irlandzkiego aktora Cilliana Murphy’ego (serial „Peaky Blinders”, „Incepcja”), a także urodzoną na Syberii niemiecką modelkę Lerę Abovą.

W tytułową rolę wcieliła się natomiast Sasha Luss, kolejne z wielkich aktorskich odkryć Luca Bessona. Reżyser zauważył w pięknej i pewnej siebie modelce coś, czego być może nie widzieli inni: niewinność i emocjonalną kruchość Anny, kobiety zmuszonej do życia pomiędzy różnymi tożsamościami, ale także ogromną siłę ducha i fizyczność wykraczającą poza klasyczne pojmowanie kobiecego ideału.

Luss znakomicie odnalazła się na planie, zaznaczając sprawność cielesną oraz zabójczość Anny, ale nie zapominając o ukazaniu jej jako perfidnej femme fatale i na wskroś współczesnej kobiety, która nie ma zamiaru być czyjąś własnością.

Luss to uderzająco piękna rosyjska supermodelka utożsamiana z takimi globalnymi markami jak Chanel, Dior czy Lagerfeld. Zadebiutowała jako aktorka kilka lat temu w niewielkiej roli w nakręconym przez Bessona „Valerianie i Mieście Tysiąca Planet”. Jednak dopiero „Anna” pozwoliła jej zademonstrować w pełni swoje umiejętności. Jak sama wspomina, była to dla niej życiowa okazja i nie zamierzała jej zmarnować.

Aktorka rzuciła się w wir intensywnych przygotowań na potrzeby szalenie skomplikowanych scen akcji. Proces trwał blisko rok, lecz Luss nauczyła się w jego trakcie nie tylko wymaganej przez rolę fizyczności, ale także psychiki kobiety, która oprócz siania zniszczenia jest zdolna do niezwykle wyszukanych intryg.

Sasha Luss wspomina, że od samego początku stała po stronie Anny i bardzo jej się podobało, że niegdyś zdesperowana dziewczyna zrekrutowana przez KGB do czynienia zła w imię ideologii nauczyła się poruszać w świecie podwójnych i potrójnych tożsamości, by walczyć o swoje marzenia. „Anna musi być twarda, musi być chłodna, tego wymaga od niej otaczająca rzeczywistość, ale jej historia pełna jest emocji i trudnych wyborów”, opowiada aktorka.

- „Jest świetnie wyszkoloną zabójczynią, ale pod tą całą otoczką kryje się samotna, potrzebująca ciepła i bliskości kobieta, wypełniona przez innych gniewem i traumą, która pragnie jedynie wolności. Żyła wieloma tożsamościami, była biedaczką z ulicy, była uznaną modelką, była agentką wywiadu i podwójną agentką wielu wywiadów, ale przez ten cały czas nie zapomniała o wyśnionymi w międzyczasie marzeniu niezależności. To właśnie ono ją napędza do działania”.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...