
Aperol Spritz to włoski drink, który z roku na rok zdobywał coraz większą popularność, ale w tym osiąga apogeum i jest wszędzie. Pokazują się z nim influencerki, na minionym Open'erze zdeklasował nawet piwo, a każda szanująca się hipsterska knajpa ma go w menu w widocznym miejscu.
Możliwe, że to też efekt fenomenu Baader-Meinhof, czyli iluzji częstotliwości. Dowiadujemy się czegoś nowego, a potem natykamy się na to dość często i zawsze myślimy sobie: "O ja, niedawno o tym czytałem!".
Tak mam właśnie z tym pomarańczowym drinkiem (i pewnie wy też tak teraz będziecie mieć), ale jednak coś jest na rzeczy. W tym roku po raz pierwszy znalazł się na liście 10. najpopularniejszych koktajli świata. Jest na miejscu dziewiątym. Na pierwszej pozycji, kolejny rok z rzędu króluje Old Fashioned (m. in. whisky, przyprawa Angostura bitters, kostka cukru, skórka pomarańczy)

Nektar influencerek O Aperolu zrobiło się ostatnio głośno za sprawą influencerek, które chciały darmowego jedzenia w zamian za fotorelację na swoim Instagramie. Jedna z nich oferowała swoje usługi promocyjne za "wielką dolewkę" tego drinka.
"Wpadam do Sopotu na Open’era z chłopakiem i chciałabym w waszym świetnym miejscu zjeść śniadanie i pić do woli Aperol Spritz" – napisała w wiadomości prywatnej do restauratora. Ten odmówił i ją wyśmiał.

Jednak na samym Open'erze drink okazał się hitem (ciekawe, czy przyczyniła się do niego ta cała "afera instagate"). Znajoma, która bawiła się na festiwalu opowiedziała mi o openerowiczach, którzy pomijali koncerty, bo stali w kolejce za aperolem.
– Stoisko z aperolem było w tym roku na Open'erze po raz pierwszy. Kolejka była olbrzymia, mimo że pogoda nie sprzyjała piciu drinków z lodem. Ale podczas gdy food trucki z lodami nie były popularne, to zimny aperol bił rekordy. Niektórzy brali od razu dwa, trzy drinki na raz, żeby potem nie stać w kolejce. Na pewno drinki, w tym właśnie aperol, zdeklasowały w tym roku swojskie piwo. Jakby piwo było dla "plebsu", a drinki dla openerowych influencerów – śmieje się.
Jak to wygląda z perspektywy osoby stojącej za barem? – My, barmani, nie zauważamy wzrostu zainteresowania tego lata, bo jest on bardzo popularny od 3-4 lat – mówi mi Bartek Szyder, barman i współwłaściciel klubokawiarni P29 w Łodzi. – Jednak faktycznie, hype na niego w mediach rośnie – dodaje.
Łyk historii Sam aperol to likier rodem z Włoch. Przepis został wymyślony w 1919 roku przez właściciela gorzelni znajdującej się w Bassano del Grappa – Giuseppe Barbieriego.
– W skład mieszanki wchodzą: napar z gorzkiej i słodkiej pomarańczy, napar z rabarbaru oraz rozmaite rodzaje ziół. Szczegółowy przepis trzymany jest podobno w sekrecie. Smak likieru jest nieco gorzki, ziołowy i raczej nie przypadnie do gustu wszystkim. W połączeniu z delikatnym, musującym winem traci jednak swój gorzki posmak, nabierając lekkości i finezji – czytamy na stronie podrozepoeuropie.pl.
Aperol Spritz pierwszy raz zyskał popularność w latach 50. ubiegłego wieku. Stał się alternatywą dla klasycznego, austro-węgierskiego miksu białego wina z wodą sodową, czyli szprycera - jego historia sięga czasów napoleońskich.
"Podróże po Europie"
Przy zamawianiu drinka nie zapominajcie zatem o słowie "Spritz", bo barman może wam wtedy - wedle życzenia - nalać sam likier. To właśnie ten pochodzący z austriackiej odmiany języka niemieckiego człon jest kluczowy dla króla włoskich drinków.
Im prościej, tym lepiej Obecna popularność wynika z ogólnego trendu na prostsze drinki. Najlepiej sprzedaje się właśnie Aperol Spritz, ale i Negroni (gin, Campari, wermut), wódka czy whiskey sour (wódka/whiskey, cukier, sok z cytryny). – Mojito jest już passé – mówi mój rozmówca.
Bartek Szyder
Barman i współwłaściciel klubokawiarni P29 w Łodzi
Aperol Spritz jest popularny zwłaszcza latem, pasuje do słońca i atmosfery wakacyjnego chillu.
– Jego głównym składnikiem jest aperol - to gorzki likier, który gasi pragnienie. Z kolei prosecco i woda gazowana, czyli krótko mówiąc: bąbelki, orzeźwiają. To wszystko sprawia, że idealnie nadaje się na upały – przyznaje barman z Łodzi.
Na jego popularność ma też z pewnością wpływ sposób przyrządzenia. – Każda influencerka może go sobie sama zrobić w domu i nie potrzeba do tego shakera, blendera, ani profesjonalnego sprzętu. Składniki można kupić w każdym markecie i miesza się je na oko - czyli po włosku, bo i tak to będzie to smakowało dobrze – wyjaśnia Szyder. Składniki z poniższej listy wystarczy zmieszać w kieliszku na wino lub szklance koktajlowej.
Lista składników Aperol Spritz:
- 3 części Prosecco
- 2 części Aperola
- 1 cześć wody
- lód
- plaster pomarańczy
Widełki cenowe są bardzo szerokie Aperol Spritz jest drinkiem prostym do przygotowania i stosunkowo niedrogim. Łącznie za butelki 0,7 L likieru i prosecco zapłacimy ok. 100 złotych. Starczy to na mniej więcej 10-12 porcji.
Nazwa drinka przyjęła się od nazwy własnej trunku - jak w przypadku adidasów czy pampersów. Taki sam koktajl można zrobić np. na bazie podobnego Luxardo Aperitivo. W tym przypadku tańsze zamienniki nie są dobrym rozwiązaniem - próbowałem taki koktajl i smakował jak płyn do mycia naczyń.
Na mieście zapłacimy za niego rzecz jasna drożej. Właściciele restauracji wykorzystują jego popularność i windują ceny, bo i tak się sprzeda. Średnio kosztuje od 17 do 24 złotych, ale są i miejsca gdzie zapłacimy nawet 30 zł. Tak jest przynajmniej w Łodzi. Na Open'erze kosztował 18 zł.
Zamawiają go głównie dziewczyny. – Jest spory objętościowo, więc da się go sączyć z pól godziny, a w tym czasie partner zdąży opróżnić kufel piwa – śmieje się łódzki barman i dodaje, że ma w sobie niedużo alkoholu (max 10-15 proc.), dzięki czemu można go pić całą noc i dalej być w formie.
