
W świecie polskiej literatury mamy ostatnio wysyp powieści kryminalnych. Niektóre to prawdziwe perełki mogące równać się z największymi dziełami skandynawskich mistrzów gatunku. Co ciekawe, część z tych utworów to debiuty. Dołącza do nich właśnie "Pchła", kryminał Anny Potyry, autorki, która dotąd tworzyła... książki dla dzieci.
To zdjęcie nie miało sensu. Taka była pierwsza myśl, która przebiegła Marcie przez głowę. Dopiero kiedy jej mózg zaczął rejestrować szczegóły, składać informacje i formułować wnioski, poczuła, że robi jej się duszno. Nie mogła złapać oddechu. Patrzyła na wielką czerwoną plamę rozlaną na błękitnej koszuli Łukasza.
Kurczowo przytulała do siebie dzieci, próbując dać im w tej ostatniej minucie ich krótkiego życia ostatnią odrobinę otuchy i ciepła. I miłości. Kiedy ugodziła ją kula, padła na ziemię. Na Basię. Słyszała jęki ludzi i płacz Krzysia. Niemiecki żołnierz chodził i dobijał z pistoletu tych, co jeszcze żyli. Padł kolejny strzał. Krzyś przestał płakać. Potem nie było już nic.
Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka
