Fankom Eda Sheerana będzie przykro. Muzyk ożenił się potajemnie w zeszłym roku

Ed Sheeran ma żonę od ponad pół roku, ale dopiero teraz wyszło to na jaw
Ed Sheeran ma żonę od ponad pół roku, ale dopiero teraz wyszło to na jaw Fot. Instagram.com/teddysphotos
Sympatyczny rudzielec nie jest już kawalerem! Ed Sheeran okazał się mistrzem utajniania swojego życia prywatnego. Ślub wziął ponad pół roku i dopiero teraz cała prawda wyszła na jaw. Kim jest jego wybranka?


To Cherry Seaborn. Znają się od dawna. Chodzili nie tylko do tej samej szkoły, ale i ze sobą. Rozstali się, gdy muzyk zaczął rozkręcać swoją karierę. Zeszli się ponownie 2015 roku, a dwa lata później Sheeran poprosił ją o rękę. Zgodziła się. Pobrali się w grudniu 2018 roku. Potwierdził to sam Sheeran w wywiadzie z Charlamagne Tha God o swoim najnowszym "No. 6 Collaborations Project". Śpiewa o niej w piosence "Remember the Name".– Napisałem tekst właściwie zaraz przed tym, jak ja i Cherry pobraliśmy się. Wiedziałem, że będziemy już małżeństwem po tym, gdy piosenka ujrzy światło dzienne – powiedział 28-latek. – Myślałem, że ktoś ją usłyszy i powie: Och, są małżeństwem! – dodał. I faktycznie, plotkom nie było końca.
Co śpiewa o żonie w "Remember the Name"? Jest tam fragment:

Watch how the lyrics in the songs might get twisted
My wife wears red, but looks better without the lipstick
Dodajmy, że Cherry Seaborn gra profesjonalnie w hokeja. W 2012 roku U-21 wywalczyła z reprezentacją Anglii brąz na Mistrzostwach Europy. Jednak pracuje jako księgowa.

Źródło: "The Sun"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. [/b] Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz
ALEKSANDRA GERSZ

Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz

[b]Hans Solo kontratakuje! [/b] Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu
WYWIAD

Hans Solo kontratakuje! Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu

Marcin PonikowskiMarcin Ponikowski

Jim Jarmusch jeszcze nigdy nie był tak krytyczny wobec popkultury, swojej ojczyzny, kondycji planety, człowieka i jego ikon, a przede wszystkim względem swoich popularnych kolegów z branży. Wszyscy ci, którzy odsądzają go za film o zombie od czci i wiary w filmowy kunszt, powinni oglądnąć obraz jeszcze raz. Z potrójnym przymrużeniem oka.

MARSZ RÓWNOŚCI W BIAŁYMSTOKU

REAKCJE NA PRZEMOC I AGRESJĘ