Domek baby jagi, najlepsze lody i tygrysy. To wszystko na jednej ulicy - jeśli dobrze poszukasz

Domek, którego trzeba dobrze poszukać Fot. na:Temat / zdjęcie wykonane smartfonem Huawei P30 Pro
Tylko szczere odpowiedzi: kto wie, skąd wywodzi się nazwa ulicy, na której mieszka? Bez cwaniakowania, nikt się nie dowie. Nie chodzi o to, że zamierzam was napiętnować za brak lokalnego patriotyzmu. Chodzi jedynie o to, żeby pokazać, jak często funkcjonujemy na autopilocie i dlaczego warto go czasem wyłączyć. Nagrodą może być coś więcej niż osobista satysfakcja - jeśli się postaracie to nawet 10 tys. euro.


Tyle bowiem wynosi główna nagroda w konkursie InFocus Awards organizowanym przez Huawei. InFocus Awards 2019 to konkurs dla pasjonatów fotografii mobilnej. Warunkiem udziału jest wykonanie zdjęcia lub nagranie filmu smartfonem Huawei. Prace można zgłaszać do 11 sierpnia. Nagroda główna to 10 tys. euro oraz nagrody rzeczowe, w tym smartfony Huawei P30 Pro.

Nagrody zostaną przyznane również równolegle w sześciu kategoriach (Twarze, Emocje, Witaj, życie!, Z odległości, Storyboard, Żyj chwilą). Zwycięzców wytypuje międzynarodowe jury, w którym Polskę będzie reprezentował Marcin Tyszka. Wyniki zostaną ogłoszone we wrześniu.

Hasłem przewodnim tegorocznej edycji jest "Ukryte piękno". Jak je odnaleźć? Można zacząć, na przykład od eksplorowania swojej własnej ulicy.
Mieszkam na Hożej. Kiedy szłam tam po raz pierwszy, w głowie zakodował mi się specyficzny obraz: przewróconego na grzbiet wesoło wierzgającego kopytkami jednorożca. Od tego momentu za każdym razem, kiedy podawałam komuś adres, pojawiał mi się przed oczami - wywrócony i wierzgający.


Z moim zmyślonym przyjacielem pożegnaliśmy się dość gwałtownie: w momencie gdy dowiedziałam się, że “hoży” w tym konkretnym przypadku wcale nie jest synonimem “rączego” i jeśli na Hożej coś mogło kiedyś wierzgać, to ewentualnie gałęzie drzew na wietrze. “Hoże”, czyli “piękne” były bowiem nie konie, a ogrody, które w XVIII wieku znajdowały się na tych terenach.
O ile towarzystwo mentalnego jednorożca było przyjemne i niechętnie się z nim pożegnałam, zdarzenie to miało jeden ogromny plus: uświadomiło mi, jak bardzo szybko przyzwyczajamy się do znaczeń i obrazów, które sami sobie wykreujemy.

Czasem jednak warto podrążyć głębiej, zatrzymać się i spojrzeć w lewo, prawo i jeszcze raz w lewo. Wtedy może okazać się, że ulica, którą pędzisz codziennie do pracy, jest nie tylko zaskakująco “hoża” - na swój własny sposób.

“Mój” odcinek Hożej zaczęłam odkrywać dość późno. Cała ulica ma mniej więcej półtora kilometra, ale to właśnie na 500 metrach pomiędzy Emilii Plater a Marszałkowską dzieje się “magia”.

Jeśli podobnie jak ja do bardzo niedawna, będziecie przemierzać go truchtem, z klapkami na oczach, aby jak najszybciej skręcić w imprezowo-knajpianą Poznańską przegapicie, na przykład, jedną z największych atrakcji, która kryje się pod numerem 70. I to kryje dosłownie.
Trzymajcie kciuki, żeby trafić akurat na moment, kiedy ktoś będzie otwierał bramę. Jeśli nadarzy się taka okazja, zróbcie minę pod tytułem: “Ja do babci, mieszka pod czwórką” i wchodźcie bez zastanowienia. Oczywiście, osoba która was wpuści, będzie doskonale wiedziała po co wślizgujecie się w podwórko niczym łasice. A nawet jeśli nie, wasze rozdziawione ze zdziwienia buzie powiedzą wszystko.
Ceglany domek, przytulony do wysokiej kamienicy, nazywany jest “domkiem dla lalek” albo “domkiem baby Jagi”. Zbudowany w 1910 roku ma jedno piętro i poddasze. Kiedyś mieściła się w nim farbiarnia, po wojnie - spółdzielnia pracy kobiet, dzisiaj znajduje się w nim kancelaria adwokacka. To, jakim cudem domek przetrwał, gdy zabudowa śródmieścia zaczęła się zagęszczać i piąć w górę, pozostaje zagadką.
Zagadkowe potrafią być również okienka-witryny, w których miejscowi sklepikarze mogą chwalić się swoim asortymentem. Okienka nie są przypisane do konkretnych lokali - wystawkę można wynająć i wypełnić według własnego widzimisię. Teoretycznie. Czasem proponowane zestawienia budzą kontrowersje.
Tak było w przypadku jednego ze sklepów z akcesoriami vintage. Poszło o tygrysy, a dokładnie ich fajansowe podobizny ustawione towarzystwie Matek Boskich, a dokładnie świeczek wykonanych na ich podobieństwo. Dość powiedzieć, że kompozycja nie przypadła niektórym do gustu. koniec końców Maryjki zostały, tygrysy musiały odejść.
Niezależnie od tego, co aktualnie będzie wystawiane w okienkach, na widok specyficznej dioramy telefon sam wam wskoczy do ręki. Zróbcie zdjęcie, ale nie chowajcie z powrotem do kieszeni, zwłaszcza, jeśli zdarzy wam się być w okolicy przed 11 sierpnia.
Do tego dnia można zgłaszać zdjęcia na InFocus Awards 2019. Jeśli więc uda się wam uchwycić coś niespodziewanie zachwycającego, pochwalcie się swoim odkryciem.

Może to być na przykład taki widok:
To też Hoża - tu w ujęciu senno spokojnym, czyli bardzo dla siebie charakterystycznym. Mimo, że kilka metrów dalej pędzi gwarna i zatłoczona Marszałkowska, tu dochodzi ledwie echo tego zgiełku, co można docenić zwłaszcza w weekend, kiedy leniwie, może nawet w spodniach od piżamy (nie potwierdzam, nie zaprzeczam) człapiecie do piekarni po bułki.
Albo kiedy niespecjalnie chce wam się przygotowywać śniadanie i zamiast tego kierujecie się w stronę drogowskazu-kotka aby zacząć dzień od najlepszych lodów w tej części Warszawy (nieobiektywne, ale sprawdzone info).
Wspomniana lodziarnia znajduje się w specyficznym miejscu: “Jajczarni”, dawnej siedzibie zakładów mleczarsko-jajczarskich, gdzie w czasie powstania warszawskiego produkowano broń. Dzisiaj “Jajczarnia” żyje życiem różnego rodzaju sklepików i zakładów, które upodobały sobie industrialne, ceglane zabudowania.
W “Jajczarni” oprócz lodów “z kotkiem” znajdują się, między innymi, ścianka wspinaczkowa, studio tatuażu, krawiectwa, projektowania... Przy odrobinie szczęścia i uważności na Hożej na pewno traficie na coś niezwykłego.

Artykuł powstał we współpracy z Huawei.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Syndrom końca wakacji daje wam w kość? Oto 5 taktyk na przetrwanie
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"