"PiS flirtuje z kibolami i naziolami" – pisze Jacek Liberski
"PiS flirtuje z kibolami i naziolami" – pisze Jacek Liberski Fot. Jakub Orzechowski / AG

Lata flirtowania z kibolami i naziolami, jawne przyzwalanie i zachęcanie do dzielenia ludzi, publiczne obrażanie inaczej myślących przynosi określone i oczywiste dla władzy efekty. "Swoich bijecie!" - krzyczeli do policji ogoleni i przejęci młodzieńcy.

REKLAMA

Światowy trend, który nas zmiecie Kilka dni temu dostałem tweeta o następującej treści: “Świetnie, że nie widzisz światowego trendu, który was zmiecie. Dzięki temu odsiew takich jak Ty będzie bardziej dokładny. Jesteście zbyt głupi by rządzić i będziecie zbyt biedni by marzyć o wpływie na cokolwiek. Myślicie że Trump to wypadek przy pracy. Myślicie tak dalej.” Pisownia oryginalna. Napisał tego tweeta jeden z tych typowych sympatyków, wyborców obecnej władzy - anonimowy bohater dzisiejszej Polski. Ale w tym tweecie jest coś więcej niż tylko zwykłe ordynarne chamstwo, którego mnóstwo w mediach społecznościowych. W tym tweecie jest pewien ukryty przekaz, a jest nim znak naszych czasów, czyli wyobrażenia niektórych o owym “światowym trendzie, który zmiecie lewactwo z tego świata”.

Wojna płci, wojna przekonań Pal licho, że nazywanie każdego, kto myśli inaczej niż ci z prawej strony rzeki, lewakiem, świadczy o kompletnym braku wiedzy podstawowej, czy po prostu zwykłej głupocie, ważne, że można kogoś wcisnąć do szufladki, bo każde z niej wyjście nie jest mile widziane w teraźniejszej Polsce. „Ty lewaku” i wszystko jasne.

W dniach 4-9 kwietnia 2019 roku pracownia Kantar przeprowadziła badania dla „Gazety Wyborczej”, w których zapytano reprezentatywną próbę 1600 osób w wieku 18+, w tym 788 osób w przedziale wiekowym 18-30 lat o ich preferencje wyborcze i poglądy na kilka istotnych kwestii życiowych. Pierwszy wniosek z tych badań wskazuje na to, że młodzież (Polacy w wieku 18-30 lat) w ogóle nie jest zainteresowana wojną PiS-u z Platformą (Koalicją Obywatelską). Młodzi żyją swoją własną wojną i jest to wojna płci po prostu. Drugim wnioskiem jest kwestia radykalizowania postaw polityczno-społecznych, a trzecim – kwestie podejścia do mniej lub bardziej formalnych związków, w których żyją, lub nie, młodzi ludzie.

Preferencje wyborcze młodzieży męskiej są diametralnie różne od preferencji wyborczych żeńskiej części tej grupy wiekowej. Męska część społeczeństwa w tym przedziale wiekowym jest dużo bardziej zradykalizowana niż część żeńska. O ile młodzież męska głosuje głównie na skrajnie prawicową Konfederację Korwina, Brauna, Liroya i Narodowców (29 proc.) oraz PiS (22 proc.), to wśród młodych kobiet wyniki są całkowicie przeciwne: Wiosna i Koalicja Obywatelska mogą liczyć na równe poparcie po 27 proc. Oznacza to, że młodzi mężczyźni i młode kobiety żyją w Polsce w dwóch różnych rzeczywistościach.

Ale nie tylko tu mamy do czynienia z dwoma diametralnie różnymi światami. Różnic jest znacznie więcej - brak zainteresowania sprawami państwa wybiera raptem 17 proc. młodych kobiet, wśród młodych mężczyzn to aż 40 proc. tych, którzy nie angażują się w cokolwiek. Idąc dalej, prawie połowa młodych mężczyzn (48 proc.) uważa, że rządy niedemokratyczne, rządy silnej ręki są bardziej pożądane niż rządy demokratyczne, które z natury rzeczy ograniczają kroczenie na skróty. Męska część społeczeństwa w tym przedziale wiekowym jest także zdecydowanie bardziej homofobiczna, antysemicka i znacznie mniej progresywna. Mówiąc wprost, 30 proc. młodych mężczyzn ma wręcz poglądy faszystowskie. Wśród młodych kobiet wygląda to zdecydowanie inaczej. Tutaj dominują poglądy związane z tolerancją, otwartością, proeuropejskością i szacunkiem dla innych.

Całości obrazu dopełnia jeszcze porównanie wykształcenia wśród tej grupy wiekowej. Badania Kantar wykazały, że młode kobiety są znacznie lepiej wykształcone, a co za tym idzie mają poglądy dużo bardziej liberalne. To wszystko ma wpływ na zdolność do zawierania związków. Wśród młodych mężczyzn singli jest ponaddwukrotnie więcej niż wśród kobiet w tym samym wieku. Nasuwa się prosta konstatacja, że młode kobiety nie widzą wśród rówieśników odpowiedniego “materiału” na zadowalającego partnera. Gdy do tego wszystkiego dodamy fakt, że mężczyźni w wieku 18-30 lat w większości uznają, że rola kobiety sprowadza się jedynie do rodzenia dzieci, gotowania i dbania o dom, rozdźwięk wydaje się oczywisty. To także wyjaśnia, dlaczego coraz większą popularność zyskują związki młodych kobiet ze znacznie starszymi od nich mężczyznami, którzy na tle niedojrzałych młodzieńców wypadają o niebo bardziej dojrzale. Oto pełny obraz dzisiejszego polskiego społeczeństwa.

Wypierdalać! Wypierdalać! Młodzież zawsze była bardziej radykalna od starszego pokolenia. Wszystko to dokładnie opisuje Bartłomiej Sienkiewicz w swojej rozprawie o pradziadku - “Sienkiewicz z nami”. Te poglądy Bartłomieja Sienkiewicza są mi szczególnie bliskie, tym bardziej, że od dawna piszę o tym samym. Każde pokolenie młodzieży od początku XX wieku miało w Polsce jakąś rewolucję.

Dwudziestolecie międzywojenne, Wrzesień 39, Powstanie w Getcie, Powstanie Warszawskie, potem cała seria wystąpień wolnościowych w czasach PRL. Od trzydziestu lat nic się właściwie nie dzieje. To bardzo podatny grunt dla wszelkich manipulacji. Młodzież w swoich genach zapisany ma bunt. Ale rzecz w tym, że od kilku lat określona opcja polityczna cynicznie tę potrzebę buntu wykorzystuje, podsycając odpowiednie nastroje. Takiego flirtu polityki z młodymi, na tak dużą skalę nie było nigdy wcześniej. To obóz prawicy i znacząca część Kościoła katolickiego jest temu winna. Wydarzenia w Białymstoku, to symboliczne memento dla Polski – upolitycznione do granic wytrzymałości państwo zapędziło się w przygotowany wcześniej przed siebie kozi róg.

Nie ma lepszego dowodu na staczanie się w niebyt państwa PiS niż nacjonalistyczno-narodowe spędy na Jasnej Górze, wredne nalepki w rządowym tygodniku, polowanie na ludzi w Białymstoku, umorzenie śledztwa w sprawie nazistowskich imprez związanych z urodzinami Adolfa Hitlera i nadal całkowita niemoc w wykryciu sprawców wieszania portretów europosłów. Oba wymienione przypadki oficjalnie związane są z “niewykryciem sprawców”. Skandal to niebywały, bo przecież prawie cała Polska widziała twarze owych bohaterów. Lata flirtowania z kibolami i naziolami, jawne przyzwalanie i zachęcanie do dzielenia ludzi, publiczne obrażanie inaczej myślących przynosi określone i oczywiste dla władzy efekty. "Swoich bijecie!" - krzyczeli do policji ogoleni i przejęci młodzieńcy.

Erzatz-państwo Sprawa podróży rodzinnych marszałka Kuchcińskiego, to tylko kolejny dowód na to, że obecna władza czuje się całkowicie bezkarnie. Jak twierdzi Opozycja owych rodzinnych przelotów luksusowym, rządowym jetem było 23. Ale to nie wszystko – jest wielce prawdopodobne, że z tego luksusowego transportu korzystał nie tylko marszałek Sejmu, ale też niżsi rangą urzędnicy. Oczywiście narracja władzy jest oczywista – przecież premier Tusk też latał samolotami na weekend do domu. Rzecz w tym, że nie były to loty rodzinne i nie były też to loty urzędników niższej rangi. Sprawy obronić się nie da, także dlatego, a może przede wszystkim dlatego, że PiS doszedł do władzy dzięki hasłom państwa taniego, pełnego pokory i pracy dla Polaków. Miało być przecież lepiej, nie jest lepiej – jest nieporównywalnie gorzej.

Dlaczego? Dlatego, że PiS (i cały obóz władzy) znalazł się już dawno w miejscu, w którym znaleźli się w latach PRL-u dygnitarze tego państwa. To są te same wzorce i takie samo myślenie, że państwo, to my - władza. Jesienne wybory nie będą więc jedynie wyborami o tym, jak odsunąć tych polityków od władzy, te wybory będą o tym, czy Polska ma być państwem czy może jakimś tworem państwowo podobnym, swoistym erzatz-państwem, surogatem państwowości, o którą biliśmy się przez 50 lat komuny.

Jeśli nie zależy ci na tym, zostań w domu, włącz telewizję i obejrzyj jakiś serial. Oni dopełnią reszty.