"Avengersi" to przy tym bajka dla dzieci. "The Boys" jest serialem 18+, którego potrzebowaliśmy

Superbohaterowie w "The Boys" to pozbawieni skrupułów celebryci
Superbohaterowie w "The Boys" to pozbawieni skrupułów celebryci Kadr z serialu
"The Boys" to niekonwencjonalny serial o superbohaterach dla osób, którym tradycyjna formuła mocno się przejadła. W produkcji Amazona nie dostajemy wzorowych heroin i herosów, których plakaty powiesimy nad łóżkiem. To przede wszystkim zgraja "superpatusów", którym raczej życzymy rychłej śmierci niż kibicujemy.


Nowe seriale w serwisie Prime Video były dla mnie rozczarowujące. Na pierwszym odcinku "Jacka Ryana" usnąłem, "Zły Omen" porzuciłem po dwóch epizodach, a do "Hanny" jakoś mnie nie jednak ciągnie. Kiedy miałem już wieszać psy na tym amerykańskim producencie i poważnie martwić się o zapowiadany serial w świecie "Władcy pierścieni", trafiła się taka perełka.


Amazon dostał ode mnie ostatnią szansę ze względu na pochlebne opinie w mediach - nie tylko tych tradycyjnych. Kolejną zachętą był komiksowy pierwowzór, który swego czasu zrobił furorę w fandomie. Oba elementy nie zawsze są bezwzględnym wyznacznikiem dobrej produkcji, ale akurat w tym przypadku to się sprawdziło.

Superbohaterowie jak celebryci
Pomysł pokazania "na poważnie" ludzkiej strony nadludzi, wraz z ich słabościami i mrocznymi zakamarkami duszy, nie jest niczym nowym. Widzieliśmy to już w m. in. "Watchmenach" (i jesienią zobaczymy ponownie) oraz "Sin City". W "The Boys" ten koncept wyszedł nad wyraz realistycznie i chyba najbardziej prawdopodobnie.

Kiedy człowiek zdobywa władzę, zwykle odbija mu palma (patrz: politycy). A co dopiero, kiedy wejdzie w posiadanie supermocy. Ten eksperyment myślowy przeprowadzają twórcy serialu, a widoczny na ekranie efekt bardzo do mnie przemawia. Jestem bardziej skłonny uwierzyć w to, że człowiek z niewyobrażalną siłą lub prędkością, nie będzie altruistą czyniącym dobro, ale robił co mu się żywnie podoba, ujawniając swą prawdziwą naturę. Nasze niedoskonałości wcale nie są wadami, lecz trzymają ten świat w ryzach.


Superbohaterowie "The Boys" są zepsutymi parodiami ikonicznych postaci popkultury z Supermanem, Kapitanem Ameryką, Wonder Woman, Aquamanem czy Flashem na czele. W serialowym świecie są celebrytami na usługach wielkiej korporacji. Czasem pomagają ludziom, ale głównie zarabiają kasę i tworzą filmowe uniwersum (satyryczny aspekt na franczyzę Marvela jest tu bardzo widoczny). I od samego początku wiemy, że to tylko pozory, bo coś jest z nimi nie tak. Porządne wyjątki można policzyć na palcach jednej dłoni.
Brutalna groteska
"The Boys" jest nierówny, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Porusza wiele ważnych i aktualnych tematów jak molestowanie w pracy, gwałty, nietolerancja dla inności, fanatyzm religijny, terroryzm, no i rzecz jasna kapitalizm. Niektóre sceny są w nim naprawdę mocne i dołujące. Inne ostro groteskowe jak przemowa inspirowana biografią Spice Girls, używanie niemowlaka z laserowymi oczami jako broni, czy miażdżenie czaszki... waginą.

Jedna ze scen była tak przegięta, że usunięto ją przed premierą. Tak, to serial zdecydowanie dla dojrzałego i wyrobionego widza. Nie każdemu się spodoba. I nie chodzi tu tylko o krew i flaki, ale i absurdalny klimat. Rzecz jasna nie jest to serial zgoła ponury, bo komediowych momentów w nim nie brakuje. Podobnie jak i easter eggów - na ekranie widzimy np. Haleya Osmenta z "Szóstego zmysłu", który tu też ma pewną moc.
A skoro przy aktorach jesteśmy, to obsada "The Boys" naprawdę się udała. Zwłaszcza, że bohaterowie serialu to dość złożone postacie. Antony Starr w roli Ojczyznosława jest tak doskonały, że jego postać budzi odrazę podobną do tej jaką wielu z nas darzyło Joffreya (Jack Gleeson) z "Gry o tron". Billy Rzeźnik grany przez Karla Urbana, to hipnotyzujący mroczny mściciel z brytyjskim akcentem. Z kolei Jack Quaid, czyli Hughie, jest tak nijaki, że świetny. Na brawa zasługują też kreacje Elisabeth Shue (Madelyn Stillwell) i Erin Moriarty (Gwiezdna). Są jak ogień i woda.

Z głośników przebija się też świetny i eklektyczny soundtrack. Oprócz wspomnianego Spice Girls, R.EM. czy Thin Lizzy, na playliście znajdziemy też sporo klasycznego punk rocka m.in. The Clash, The Damned i Iggy'ego Popa, a Hughie cały czas zakłada koszulki kultowych kapel. To już dość wyświechtany motyw, ale do postaci nerda pasuje idealnie.Gratka dla antyfanów i fanów Marvela
Konstrukcja scenariusza serialu wyłamuje się schematom. Tytułowe "Chłopaki" to grupka zwykłych ludzi, która chce ujawnić prawdę o gloryfikowanych superbohaterach i doprowadzić do ich upadku. Osobiste pobudki idą w parze z troską o dalsze losy ludzkości - mamy więc zupełnie odwrócenie typowej fabuły. Na taką zabawę formą czekałem od dawna.

Jeśli do tego doliczymy niespodziewane zwroty akcji oraz systematycznie odkrywane tajemnice i retrospekcje, przebrniemy przez dłużyzny, to dostajemy wciągający serial idealny na maraton (ma 8 odcinków, ale Amazon już zamówił 2. sezon) Jeśli jeszcze nie wykorzystaliście darmowego okresu próbnego na Prime Video, to teraz macie doskonałą okazję, by to zrobić.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...