Die Linke / www.die-linke.de

W Polsce inwigilacja prawicy to historia sprzed 20 lat, z przełomu ustrojowego. Mimo to, emocje z nią związane wciąż nie opadły. Jak gorąco może zrobić się zatem za naszą zachodnią granicą, skoro właśnie wyszła tam na jaw afera z inwigilacją lewicy? W to, że dwie dekady po upadku muru berlińskiego niemiecki kontrwywiad miał na celowniku członków demokratycznie wybranego parlamentu Niemcy nie mogą wręcz uwierzyć.

REKLAMA
Jak ujawnił wczoraj tygodnik "Der Spiegel", Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV), czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji zajmujący się kontrwywiadem inwigilował 27 z 76 parlementarzystów Die Linke. W tym przywódców ugrupowania Gregora Gysiego i Gesine Lötzsch.
Choć partia reprezentuje bardzo agresywne nastawienie do uprawiania polityki i rzadko cieszy się poparciem innych ugrupowań, to dzisiaj w obronie posłów Die Linke jednogłośnie stoją praktycznie wszyscy członkowie Bundestagu. Oburzonym politykom przewodzi członkini rządu Angeli Merkel, minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger. - Gdyby to okazało się prawdą, byłoby nie do zaakceptowania - powiedziała na łamach "Süddeutsche Zeitung" polityk koalicyjnego FDP.
Politycy Die Linke
w liście do Fidela Castro

"Możesz patrzeć z dumą na twoje życie pełne walki i sukcesów na czele kubańskiej rewolucji. [...] Pod twoim przywództwem Kuba pozostała wierna swoim ideałom i doprowadziła do powstania nowego ładu społecznego. Z tego powodu Kuba była, i jest nadal, modelem i punktem odniesienia dla wielu narodów na świecie". CZYTAJ WIĘCEJ

Milczy tymczasem Hans-Peter Friedrich - minister spraw wewnętrznych z CDU, któremu podlega BfV. Odrobinę zdezorientowani zdają się być też komentatorzy. Szukanie w inwigilacji lewicy tła stricte politycznego jest bowiem sporą zagadką. Niemieckie MSW jest w rękach CDU, ale agencją, która lewicowych polityków śledziła od 12 lat kieruje należący do SPD Heinz Fromm. W rządzie FPD się oburza, CDU stara sprawę wyciszyć. Trudno zatem jednoznacznie ocenić, komu tak głęboka wiedza o Die Linke była najbardziej potrzebna.
Sami sobie winni
Może zatem członkowie tej partii sami na siebie sprowadzili czujne oko służb, dla których jedyną inspiracją było bezpieczeństwo państwa. Co bowiem sądzić o politykach demokratycznego kraju, którzy w 85. urodziny Fidela Castro wysyłają mu list z hołdem. Pisząc, iż ten może patrzeć z dumą na swoje życie pełne walki i sukcesów na czele kubańskiej rewolucji i dodając, że Kuba była i nadal jest modelem dla wielu narodów na świecie?
- Skoro trzymasz komunistyczną platformę w partii, to nie powinienieś się dziwić, że jesteś obserwowany przez BfV - skomentował jeden z członków CDU.