Andreas Wolter dostał pogróżki za udział w Marszu Równości w Katowicach.
Andreas Wolter dostał pogróżki za udział w Marszu Równości w Katowicach. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Andreas Wolter, burmistrz Kolonii pojawił się w sobotę w Katowicach na specjalne zaproszenie organizatorów Marszu Równości. Niemiecki samorządowiec zainaugurował imprezę, ale nie wiedział, że będzie go to aż tyle kosztowało. Następnego dnia dostał maila, w którym ktoś życzy mu śmierci – podaje "Gazeta Wyborcza".

REKLAMA
– Strefy wolne od LGBT przypominają nazistowskie akcje przeciw Żydom w naszych miastach. To demoluje demokrację – mówił w sobotę burmistrz Kolonii Andreas Wolter na Marszu Równości w Katowicach. To jemu przypadł ten zaszczyt, żeby zainaugurować pochód.
Nie wszystkim się to jednak spodobało, ponieważ - jak podaje "Gazeta Wyborcza" - niemiecki samorządowiec otrzymał kolejnego dnia pogróżki. Wiadomość mailowa była zatytułowana: "Nie masz innego wyjścia, chcesz zapłacić za ziemie swoich przodków, musisz zapłacić własnym życiem".
W treści zaś autor maila napisał, żeby Wolter "cieszył się, że zezwalają mu na przekroczenie granicy", i dalej "popperowski dyskurs, czy poszukiwanie sensu w odbycie hultaju" – czytamy w treści wiadomości, którą udostępnił gazecie burmistrz Kolonii.
– Zamiast spędzić na luzie przedpołudnie, spędziłem czas na policji po otrzymaniu groźby, że zostanę zamordowany – napisał dziennikarzom Andreas Wolter. Zdecydował się zgłosić sprawę służbom po rozmowie ze znajomymi z Polski. Niemiec stwierdził, że nie zostawi tej sprawy i będzie dochodził sprawiedliwości.
źródło: "Gazeta Wyborcza"