Fot. Shutterstock

Spada liczba wypożyczalni płyt DVD i Blue Ray w Polsce, ale ich właściciele się nie poddają. Próbują nowych pomysłów, jak zarabiać.

REKLAMA
– To wina piratów – mówi Jacek Wiecki, prezes sieci Beverly Hills Video. Internautom łatwiej obrać filmy w sposób nielegalny i za darmo, niż pójść do wypożyczalni i zapłacić za płytę np. 13 zł.
Nawet ci, którzy nie chcą łamać prawa, mają od kilku lat dostęp do filmów w sieci. Mogą je oglądać legalnie m.in. na platformach VOD. Polsat ma Iplę. Jest nVOD, dzięki któremu internauci mogą oglądać m.in. seriale TVN. Swoją wypożyczalnię filmów online ma też Telewizja Polska. Tradycyjne wypożyczalnie są coraz mniej atrakcyjne.
Problem jest widoczny zwłaszcza w dużych miastach. – W Warszawie czy Krakowie nie ma problemu z szybkim łączem do internetu, co sprzyja ściąganiu filmów z nielegalnych źródeł. W mniejszych miejscowościach o szybki internet czasem trudno. Stąd wypożyczalnie w takich miejscach cieszą się sporą popularnością – dodaje Wiecki.
Podobnie mówi Janusz Milanowski, który w Krakowie prowadzi wypożyczalnię filmów DVD Falcon i jednocześnie sprzedaje płyty do małych wypożyczalni pod Krakowem. - Tam branża ma się całkiem dobrze, z powodu braku rozrywek, o które łatwo w dużych miastach – tłumaczy.
Firmom wypożyczającym płyty z filmami nie pomaga też polskie prawo. - Przegraliśmy niedawno batalię o obniżenie stawki VAT na wypożyczanie filmów na płytach. W naszym przypadku jest to 23 proc. od każdej sztuki. W przypadku serwisów VOD z filmami online ta stawka wynosi już tylko 8 proc. - wyjaśnia Wiecki. Dodaje, że przedstawiciele polskich wypożyczalni wideo chcą, aby sprawą wyższej stawki zajął się niedługo Europejski Trybunał Sprawiedliwości.
Właściciele wypożyczalni starają się walczyć o klienta w różny sposób. Większość umożliwia rezerwację filmów przez internet. Jedna z warszawskich wypożyczalni proponuje klientom przegrywanie prywatnych nagrań z kaset wideo, np. ze ślubu lub komunii, na format DVD. Inne sieci oferują klientom czyszczenie lub naprawę płyt z filmami.
Plany na rozwój ma także sieć Beverly Hills Video. – Chcemy spróbować, podobnie jak amerykańska sieć Netflix, umożliwić klientom subskrypcję filmów poprzez abonament i wysyłanie filmów tradycyjną pocztą. Taki model biznesowy funkcjonuje w Stanach dobrze od kilku lat – tłumaczy Wiecki. To, czy plan uda się wprowadzić w życie, zależy od negocjacji z dystrybutorami filmów.