Jak żyć szybko i nie zwariować? Oto gadżety, które ci w tym pomogą

Fot. naTemat
Pytanie o to, ile nowoczesnych gadżetów jest nam realnie w codziennym życiu potrzebnych, zawsze pozostanie bez odpowiedzi. Sceptycy zawsze będą narzekać na przekraczającą kolejne granice zdrowego rozsądku “gadżetomanię”, entuzjaści - opiewać kolejne nowinki jako niezbędne. Prawda leży pośrodku, na półce z napisem: “Realne potrzeby”.


Zapotrzebowanie na gadżety będzie różnić się zapewne od trybu życia i trybu pracy. Biorąc pod uwagę, że praca w portalu internetowym wymaga niemal nieustannego bycia w kontakcie - z napływającymi newsami, redakcją, ludźmi, “którzy wiedzą” itp. - zapotrzebowanie na niezawodny sprzęt elektroniczny jest spore. Wytrzymały smartfon z dobrym aparatem i dobrej jakości wyświetlaczem to dzisiaj jedno z głównych narzędzi pracy dziennikarza.


Mówiąc “niezawodny” nie mam jednak na myśli “ultra-nowoczesny” czy właśnie gadżeciarski, więc kiedy dostałam do testów trzy nowości marki Samsung: smartfon Galaxy S10+, bezprzewodowe słuchawki Galaxy Buds i smartwatch Galaxy Watch Active muszę przyznać, że moje podejście było dość sceptyczne.

Jeśli mam być szczera, to do tej pory sama z siebie nie kupiłabym ani inteligentnego zegarka (mam zwykły “głupi”), ani bezprzewodowych, dousznych słuchawek (na pewno wypadną na pierwszym zakręcie i wpadną w uliczną kratkę ściekową).

Wysokie oczekiwania miałam natomiast wobec Galaxy S10+. Urządzenie, które rywalizuje o pole position w klasie premium nie może być złe, ale też nie może być po prostu dobre - zarówno w warunkach dość intensywnej dziennikarskiej pracy, jak i po jej zakończeniu, powinno dawać coś ekstra.


Które sprzęty finalnie zdały egzamin? Waszą ciekawość zaspokoję od razu - wszystkie. Uzasadnienie, dlaczego znajdziecie poniżej.


Galaxy S10+
Zacznijmy od tego, co jest widoczne na pierwszy rzut oka: wyświetlacz. Jest spory, czyli w sam raz aby komfortowo odpisywać na maile, a nawet przeglądać i uzupełniać arkusze w Excelu. Podczas porannych kolegiów spokojnie może zastępować notatnik, podobnie jak w trakcie wywiadów czy konferencji.

Mogę wspomnieć o parametrach wyświetlacza (16 mln kolorów, HDR10+, który daje o 36 proc. szerszy zakres kolorów w porównaniu z trybem SDR, wysoki współczynnik kontrastu), ale tak naprawdę liczy się efekt.

A efekt jest taki, że kiedy po wyjściu z redakcji idę w mocnym słońcu na wywiad do którego muszę się przygotować, przeglądanie pytań zapisanych w smartfonowych notatkach nie stanowi problemu. Nawet kiedy na ekran pada naprawdę ostre światło, praca na nim nie stanowi żadnego problemu.

Galaxy S10+ sprawdza się też wieczorami - posiada wbudowany system redukcji emisji niebieskiego światła, dzięki któremu korzystanie ze smartfona przy słabszym świetle nie męczy oczu. Muszę przyznać, że to naprawdę robi różnicę.

Kolejnym elementem, bez którego, po czasie spędzonym z Galaxy S10+, nie wyobrażam już sobie pracy, jest szybki dostęp do Instagrama bezpośrednio z aplikacji aparatu. W codziennym życiu może to być wygodna nowinka, w pracy dziennikarza - istotna przewaga w walce o czas i czytelników. Te kilka kroków mniej, jakie dzielą nas od zrobienia zdjęcia do przerzucenia go na aplikację naprawdę robią różnicę. W Galaxy S10+ robimy to jednym “tapnięciem” w ekran.


Poza ultraszybkim łączem aparat-Instagram, po zakończeniu testów zdecydowanie będzie mi brakowało również zdjęć, wykonywanych przez Galaxy S10+. I nie, nie jest to pomyłka: bardzo doceniam fakt, że ten smartfon praktycznie robi zdjęcia za mnie.

Oczywiście, pasjonaci fotografii mogą majstrować w trybie manualnym i prawdopodobnie uzyskiwać jeszcze bardziej spektakularne efekty. Ja nie mam na to czasu. Wydarzenia dzieją się szybko, na zrobienie zdjęcia na konferencji prasowej mam kilka sekund, podobnie gdy idąc ulicą zobaczę coś wartego uwagi. W takich przypadkach “myśli” za mnie neuronowy procesor (NPU), dzięki któremu Galaxy S10+ zasugeruje mi najlepszą kompozycję i automatycznie dostosuje ustawienia.

Dodam jeszcze, że aparat w Galaxy S10+ ma bardzo szerokie horyzonty i bardzo dobry wzrok - jego ultraszerokokątny obiektyw ma pole widzenia sięgające 123 stopni, więc uchwyci naprawdę sporą panoramę, czy najbardziej istotne elementy krajobrazu.

Liczba zdjęć, które dziennie robię (a mam fobię fotografowania wszystkiego - dokumentów odręcznych notatek, wszystkiego) często dziwi nowo poznane osoby. Nie robi natomiast wrażenia na Galaxy S10 +. Wersja Performance Edition w ceramicznej obudowie, która towarzyszyła mi przez ostatnie tygodnie ma kosmiczną pojemność: aż 1TB pamięci wewnętrznej, dorzućcie do tego kartę 512 GB i już macie ponad 1,5TB na zdjęcia i filmy.

Podsumowując, Galaxy S10+ to mój najlepszy współpracownik od bardzo dawna. A w zanadrzu ma jeszcze jedną, bardzo zmyślną funkcję, o której warto wspomnieć, zanim przejdziemy do omawiania dwóch pozostałych gadżetów: PowerShare.

Funkcja PowerShare sprawia, że telefon staje się powerbankiem i to indukcyjnym. Po włączeniu tej funkcji kładziemy smartfon ekranem do blatu, a na obudowie - smartwatch lub bezprzewodowe słuchawki i czekamy, aż zacznie się magia. Znaczy, ładowanie.

Takie rozwiązanie odbiera jeden z argumentów przeciwnikom “gadżetów”. Już wcale nie trzeba nosić ze sobą pięciu ładowarek do pięciu różnych sprzętów. Wystarczy jeden - do telefonu. Pozostałe naładujemy “przez dotyk”.

Galaxy Buds
Największe wyzwanie, przed jakim stoją producenci dousznych bezprzewodowych słuchawek? Przekonać użytkowników, że nie takie znowu tanie “pchełki” nie wyskoczą same z ucha i nie potoczą się filmowym karem po chodniku prosto do studzienki ściekowej, gdy właśnie będziemy kończyć poranną biegową piątkę.

Projektanci Galaxy Budszrobili wiele, aby nas, sceptyków, uspokoić. Słuchawki posiadają zestaw specjalnych nakładek, dzięki którym idealnie wpasują się w ucho i będą trzymać się w nim mocno, nawet podczas szybkiego biegu - czy to treningowego, czy to do tramwaju.

A propos biegu do tramwaju dość ważna informacja - z tymi słuchawkami w uszach nie wpadniecie na idącą z naprzeciwka staruszkę, albo dzieciaka trzymającego w łapkach jagodowe lody. Dzięki technologii Enhanced Ambient Sound będziecie słyszeć zarówno ostrzegawczy stuk obcasów starszej pani, jak i mlaskanie małego lodożercy.


Z drugiej strony nie będzie też tak, że prowadząc rozmowę macie zapewniony w tle dodatkowy soundtrack w postaci głosów ulicy. Każda słuchawka ma dwa głośniki - zewnętrzny i wewnętrzny, oraz czujnik poziomu hałasu. Kiedy będziecie prowadzić rozmowę, system dostosuje poziomy dźwięków do otaczającego was hałasu, a także samoczynnie będzie przełączać się pomiędzy głośnikami.

Jeśli chodzi o obsługę, w parowaniu słuchawek ze smartfonem nie ma wielkiej filozofii - sprzęty rozpoznają się nawzajem, wystarczy włączyć Bluetooth. Podobnie łatwo jest przy włączaniu i wyłączaniu. Kiedy widzicie, że ktoś ze świata zewnętrznego chce się z wami skomunikować wcale nie trzeba wyciągać słuchawek z uszu (choć początkowo taki odruch możecie mieć). Wystarczy lekko dotknąć jednej z nich, a dźwięk przestaje płynąć. Uprzedzając pytanie: pozostawienie wyłączonych słuchawek w uszach nie przeszkadza w prowadzeniu normalnej rozmowy.

Galaxy Buds to opcja ekstremalnie wygodna zwłaszcza, jeśli podczas rozmowy robicie dziesięć innych rzeczy - na przykład notujecie, co mówi wasz rozmówca, jednocześnie rozmawiając na Messengerze i sprawdzając najnowsze newsy.

Pracując w ten sposób na pewno macie wszystko pod kontrolą, nie przeszkadza wam życie w ciągłym chaosie i raczej nie myślicie o tym, jak drobinki codziennego stresu, dzień po dniu, zbijają się w wielką kulę, która w nieoczekiwanym momencie może was powalić. Tak, tak, o tym że stres to ciężki przeciwnik wie każdy, niewielu robi cokolwiek, aby profilaktycznie z nim walczyć. Na szczęście, jak się okazuje, są od tego urządzenia. I aplikacje.

Galaxy Watch Active
Kontrola stresu nie jest może najważniejszą funkcją smartwatcha Samsung , ale zdecydowanie należy do tych, które najbardziej mnie zaintrygowały. Jak to działa? W momencie, w którym zbliża się deadline, a ja nadal nie mam autoryzacji wypowiedzi najważniejszych rozmówców, smartwatchowi zapala się czerwona lampka - dosłownie. Nagła zwyżka tętna to sygnał do wysłania powiadomienia pod tytułem: czas na relaks.

Dla osób posiadających stresującą pracę - naprawdę przydatna funkcja. Nie oszukujmy się, sami nigdy nie zmusicie się do chwili odpoczynku. Taki “coach” od relaksu na nadgarstku to naprawdę coś, co w dzisiejszych zwariowanych czasach pozwoli, przynajmniej w pewnym stopniu, ochronić nas przed skutkami stresu.

Podstawową funkcją smartwatcha jest jednak powiadamianie o tym, co dzieje się na naszym smartfonie, kiedy nie możemy (albo nie powinniśmy) na niego spoglądać. To może wydawać się błahe, ale podczas rozmów z “bardzo ważnymi ludźmi” atmosferę może zważyć gest o znacznie mniejszym znaczeniu, niż zerknięcie na Messengera czy maila. Dyskretne spojrzenie na zegarek (a czasem nawet sam fakt posiadania zegarka) to sygnał zupełnie innej kategorii - oczywiście pod warunkiem, że nie robicie tego zbyt często.


Galaxy Watch Active zwraca uwagę również designem, który, trochę wbrew sportowej nazwie, jest bardzo elegancki. To duży plus, który sprawia, że urządzenie jest znacznie bardziej uniwersalne: na nadgarstku dobrze komponuje się zarówno z elegancką koszulą, jak i sportową bluzką.

Ta ostatnia konfiguracja jest o tyle ważna, że tak naprawdę głównym zadaniem Galaxy Active Watch jest zmotywować nas do aktywności. Zegarek zapyta nas, jakie sportowe cele sobie wyznaczamy. To może być jedna z 40 zaprogramowanych aktywności, lub każda inna, którą możemy w pamięci urządzenia ustawić.

Przez resztę dnia, tygodnia czy roku Galaxy Watch Active przypilnuje, czy naprawdę przeznaczamy 30 minut dziennie na pływanie i jazdę na rowerze. Podliczy też kalorie, które spalimy podczas tych aktywności, a rano powiadomi nas, czy przespaliśmy dostateczną liczbę godzin.

Artykuł powstał we współpracy z Samsung.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0W Polsce tego filmu ludzie boją się jak ognia. Widziałem "Malowanego ptaka" i już wiem dlaczego

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać

TRAGEDIA W WARSZAWIE

FELIETON 0 0Ilu ludzi ma jeszcze zginąć na pasach? Posłowie, przestańcie się bać kierowców!
X-lander 0 0Złożysz go jedną ręką. Mamy cenią go za wielofunkcyjne zastosowanie
PSSB 0 0Konsultanci sprzedaży bezpośredniej. Kim są osoby działające w tej rozwijającej się branży?
POLECAMY 0 0Tak Kaczyński traci władzę. Po wyborach dostał dwa potężne ciosy