Czasem w teatrze mniej znaczy więcej. Na tym spektaklu będziesz się śmiał, ale wyjdziesz poruszony

Magdalena Popławska, Krzysztof Prałat i Adam Sajnuk - trio, które swtorzyło spektakl "Taśma"
Magdalena Popławska, Krzysztof Prałat i Adam Sajnuk - trio, które swtorzyło spektakl "Taśma" Fot. Teatr WARSawy
Teatr nie musi onieśmielać, a o istotnych kwestiach nie zawsze trzeba mówić w sposób patetyczny. "Taśma", sztuka na podstawie tekstu Stephena Belbera, którą możemy oglądać na deskach jednego z warszawskich teatrów, jest tego idealnym przykładem. Choć śmiech towarzyszy widzowi niemal w każdej chwili, to jednak ze spektaklu wychodzi głęboko poruszony...


"Taśma" - zwykłe spotkanie czy podstęp?
Dwóch przyjaciół spotyka się po kilkunastu latach w motelowym pokoju. Jeden z nich - Jon -jest dobrze zapowiadającym się, początkującym filmowcem, drugi - Vince - drobnym dilerem narkotyków. Mimo dzielących ich różnic i czasu, który upłynął od ich ostatniej rozmowy - rozmawiają i żartują jak najlepsi przyjaciele.

Do czasu, gdy Vince nie zaczyna wyciągać historii pewnej nocy, podczas której - jego zdaniem - Jon mógł skrzywdzić jego dziewczynę. Dziewczynę, która przypadkiem znajduje się teraz w tym samym miejscu, co oni, a dodatkowo jest też... asystentką prokuratora rejonowego.
Co z tego wyniknie? Kto ma rację? Co tak naprawdę wydarzyło się feralnej nocy? Różne spojrzenia na to samo wydarzenie, ale i odmienne osobowości bohaterów sprawiają, że szukanie odpowiedzi na te pytania staje się niezwykle fascynujące.

– Zwroty akcji zawarte są w tekście zaś cały ciężar przekazania historii spoczywa na aktorach. Wchodziliśmy w pracy nad spektaklem w każdą postać jak w labirynt. Labirynt emocji, lęków, a także pamięci. Pamięci własnej. Z jednego zdarzenia sprzed lat, które łączy trójkę bohaterów każde wyniosło coś innego, ta rekonstrukcja która odbywa się na oczach widza wydała mi się bardzo ciekawa – opowiada Michał Siegoczyński, reżyser.


Mniej naprawdę znaczy więcej
Już sama scenografia sprawia, że w sztuce czujemy pewną intymność. Rzędy publiczności ustawione są blisko siebie i znajdują się na niemal tym samym poziomie, co scena. Jako widzowie czujemy się więc nie tylko obserwatorami historii, ale mamy również wrażenie, jakbyśmy w jakimś stopniu w niej uczestniczyli, podglądali bohaterów.

Jak się okazuje wcale nie trzeba szalonych efektów specjalnych, ogromnej scenografii i mnóstwa aktorów, aby osiągnąć spektakularny efekt. Powiem więcej - minimalistyczna scenografia w połączeniu z interesującą muzyką, klimatycznym oświetleniem i - przede wszystkim - doskonałymi kreacjami aktorskimi potrafi zdziałać cuda.

Michał Siegoczyński, reżyser

Interesujący jest balans między interpretacją zdarzenia z jednaj strony jako czegoś całkiem błahego wręcz nie wartego pamiętania i czegoś traumatycznego obciążającego na całe życie z drugiej. Spektakl taktuje jak cienka czasem bywa ta granica. Jeśli zaś chodzi o emocje widzów to chciałem jak najlepiej odrobić lekcje emocji zawartych przez samego autora w tekście. Na tym głównie skupiliśmy się w naszej pracy licząc, że przejdzie to też na widownię. Spektakl jest teraz grany już piętnasty rok.

"Taśma" sprawi, że będziecie pękać ze śmiechu i nawet nie spostrzeżecie, jak będzie rosło w Was napięcie, Krzysztof Prałat i Adam Sajnuk doskonale się uzupełniają, a dynamika między nimi - moim zdaniem - nie jest w teatrze tak często spotykana.
O Magdalenie Popławskiej można napisać osobny tekst. Aktorka stworzyła wspaniałą kreację i mimo, że nie pojawia się na scenie na długo, zapamiętujemy z tego każdą sekundę. Klasa, kunszt i dodanie do postaci odrobiny siebie pozwoliło na zbudowanie bohaterki, która nie tylko zwraca uwagę, ale i pozostaje w głowie.

– Szukaliśmy aktorki do tej roli. Pamiętam, że próbowaliśmy już pierwszą część spektaklu z Adamem i Krzyśkiem, mówiąc sobie, że ona dołączy do nas jak spektaklowa Amy - w drugiej części dramatu. Kiedy Magda pojawiła się to już po pierwszych próbach wiedzieliśmy, że czekaliśmy właśnie na nią. I, że warto było czekać – wspomina Michał Siegoczyński.

"Taśmę" warto zobaczyć, aby przekonać się, jak niewiele trzeba, aby stworzyć coś wielkiego.

Spektakl "Taśma" możemy oglądać w Teatrze WARSawy, przy Rynku Nowego Miasta 5 w Warszawie. Kolejne przedstawienia odbędą się 23 i 24 października 2019 roku.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Jazda w tym aucie to czysta przyjemność. Rodzina będzie zachwycona
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
0 0Znamy skład nowego rządu PiS. Oto pełna lista ministrów
0 0Spełnia się czarny sen Kaczyńskiego. Sondaż pokazuje, kto podbiera mu głosy
TYLKO W NATEMAT 0 0PiS przystąpił do realizacji obietnic, czyli dlaczego Polacy będą zarabiali mniej
0 0Tak PiS załata budżet. W styczniu ceny alkoholu i papierosów pójdą w górę!
0 0"Dedykuję Morawieckiemu". Miller pokazał, czemu podwyżka akcyzy na alkohol to zły pomysł
0 0Lewica pod rękę z PiS i przeciw Gowinowi. Słowa Zawiszy zaskakują
0 0"Nikt nigdy nie pytał". Kandydat na ministra o braku wyższego wykształcenia
0 0Jest szczepionka przeciwko eboli. Na razie może eksperymentalnie pomóc w zwalczeniu epidemii
0 0Myślisz, że to lenistwo, a to depresja. 10 objawów choroby, których nie rozumie otoczenie