
Platforma nie jest na rozdrożu, jak by się mogło wydawać. Jest bez wątpienia w miejscu, w którym znaleźć się powinna każda demokratyczna partia po kilkunastu latach istnienia, przegranych wyborach z początku lat 2000, ośmiu latach rządzenia i słusznie przegranych wyborach w 2015 roku, które zepchnęły ją na pozycje partii opozycyjnej, pozbawionej przez układ rządzący wszelkich praw należnych opozycji w normalnym ustroju demokratycznym.
Platforma Obywatelska znalazła się w punkcie, w którym połowicznie wygrane wybory parlamentarne w 2019 oraz spore oczekiwania jej wyborców muszą skłonić wszystkich jej członków do głębokich przemyśleń na temat jej przyszłości.
W dyskusjach o przyszłości partii nie można pominąć wyborców Szukanie sensacji, z którą, jak Filip z konopi, wyrwał się tygodnik "Wprost", zdradzając informacje od "tajnego źródła wewnątrz PO”, opisując spotkanie polityczek i polityków w restauracji Chianti w Warszawie, było niczym innym jak właśnie taką tanią sensacją. Z całej tej relacji prawdą jest jedynie to, że się odbyło i że zorganizował je jeden ze znaczących polityków Platformy. Cała reszta to humbug.
Ale prawdą jest też to, że najgorszą rzeczą jaką mogłaby teraz zrobić PO, to milczeć i udawać, że jest świetnie. Nikt w PO dzisiaj nie powie, że tak jest. Każda polityczka i każdy polityk Platformy wie doskonale, że partia znalazła się w takim punkcie, w którym niezbędne są zmiany, rzecz w tym, aby te zmiany wydyskutować najpierw w swoim wewnętrznym gronie. Rzecz też w tym, że wyborcy PO chcieliby także coś wiedzieć. Doskonale pamiętają, czym kończą się przesadnie chronione tajemnice. Mówiąc inaczej, o przyszłości Platformy powinni rozmawiać nie tylko politycy w czterech ścianach gabinetów, ale też jej wyborcy. Zwłaszcza wyborcy wierni partii od lat.
Jaką masz być, Platformo? Dzisiaj wszyscy zainteresowani muszą sobie odpowiedzieć na następujące pytania:
1. Czy Platforma ma być centrowo-lewicowa, czy centrowo-konserwatywna? Ma być głęboko liberalna światopoglądowo, czy ma być partią chadecką?
2. Czy Platforma ma bronić zasad liberalizmu gospodarczego, czy ścigać się z innymi partiami na populizm, zwłaszcza z partią przodującą w tej dziedzinie, jaką jest PiS?
3. Czy Platforma ma bronić przedsiębiorców, pracodawców i pracowników, czyli tych, którzy stanowią trzon jej wyborców i wytwarzają znaczną część PKB, czy ma wspierać wypaczoną opiekę socjalną, która prowadzi do obniżania etosu pracy?
4. Czy ma bronić państwa prawa, czy udawać, że to "nie nasza wojna”?
5. Czy ma bronić wolności słowa, wyznań, światopoglądu, orientacji seksualnej, czy udawać, że to może poczekać?
6. Czy ma być wymagająca wobec Kościoła, żądać jego opodatkowania, czy mieć ciche konszachty z hierarchią kościelną? Czy ma bronić rozdziału Państwa od Kościoła, czy być pół na pół?
7. Czy jest za państwem silnym, ale nie restrykcyjnym wobec obywateli, czy uważa, że Państwo może być tekturowe?
8. Czy Państwo ma bezwzględnie walczyć z wszelkimi przejawami dyskryminacji, znęcania się nad słabszymi i różnymi mniejszościami, czy ma walczyć z odradzaniem się neofaszyzmu, czy tolerować to wszystko dla zachowania fałszywego spokoju społecznego?
9. Czy Platforma ma wprowadzić prawdziwie głębokie i odważne reformy ochrony zdrowia, włącznie z jej częściową prywatyzacją i czy ma ocalić środowisko naturalne, czy bać się tych oczywistych działań, bo słupki sondaży polecą gwałtownie w dół?
10. I wreszcie, na koniec, czy Platforma ma odmienić swoją twarz, wysuwając na plan pierwszy młodych polityków i polityków średniego pokolenia, czy trwać przy znanych od lat twarzach? Innymi słowy: czy Grzegorz Schetyna musi odejść i kiedy?
Na te pytania PO musi sobie odpowiedzieć możliwie jak najszybciej. I do tej dyskusji koniecznie zaprosić musi jej wyborców. Pomijając ich, już niebawem Platforma Obywatelska stanie się jedynie wspomnieniem. Jeśli chodzi o mnie, czyli wiernego wyborcę PO (a wcześniej Kongresu Liberalno-Demokratycznego), mogę zaproponować kilka podpowiedzi, które są oczywiście jedynie subiektywnym spojrzeniem na kwestię przyszłości partii, na którą głosuję w każdych wyborach, powodując, że ktoś tam z jej grona polityków lub polityczek dzięki mojej kartce wyborczej zasiada w Sejmie i w Senacie, wiodąc, nie ukrywajmy, całkiem wygodne życie.
Moja Platforma Obywatelska Jaką masz zatem być moja Platformo? Masz być przede wszystkim odważna i klarowna. Nie bać się wyzwań współczesnych czasów. Masz być liberalna gospodarczo, nie populistyczna, z uwzględnieniem jednak wymogów współczesnego świata w kwestiach wsparcia rzeczywiście najsłabszych. Chcę Cię widzieć, Platformo, jak odważnie stajesz twarzą w twarz z programem 500+ i mierzysz się z jego absurdami. Chcę od Ciebie usłyszeć, że nie wszystko będzie dotrzymane, co dało PiS, bo transfery socjalne w jego wykonaniu z założenia są najbardziej szkodzącymi rozwiązaniami dla Polski od dziesięcioleci.
Gdyby nie fala ukraińskich pracowników, których można zobaczyć już w niemal każdej branży, polski system ubezpieczeń społecznych podałby już na łopatki, a większość firm po prostu zbankrutowała. Nie chcę widzieć Platformy ścigającej się na lewicowość z Lewicą, bo od lewicowości są partie lewicowe. Chcę Cię widzieć, Platformo, jako nowoczesną chadecję, w stylu nowoczesnych zachodnioeuropejskich partii liberalno-chadeckich, które już dawno wprowadziły związki partnerskie i małżeństwa jednopłciowe. Chcę Cię widzieć zdecydowaną i zdeterminowaną w stosunkach Państwo-Kościół, nieklękającą przed hierarchami Kościoła w obawie przed utratą głosów.
Chcę zobaczyć polityków PO, którzy w Sejmie i Senacie głosują za rzeczywistym rozdziałem Państwa od Kościoła, za choćby częściowym jego opodatkowaniem i za wyprowadzeniem religii ze szkół, bo Państwo jest dla wszystkich, a religia jedynie dla niektórych. Chcę widzieć Platformę, która nie boi się tematu „edukacja seksualna w szkole”, która zdecydowanie stanie w obronie wszelkich mniejszości, w tym mniejszości seksualnych. Nie akceptuję Twojego ściemniania w tych sprawach. Chcę też Platformy, w której nie zabraknie nagle na sali obrad w Sejmie kilku posłów i posłanek, gdy przyjdzie rozliczać wszystkich tych, którzy połamali świętą dla każdego wolnego obywatela Konstytucję.
Chcę Platformy, która udowodni wyborcom, że jest w stanie uratować polskie środowisko, by dać tu żyć następnym pokoleniom. Chcę wiedzieć Platformę, która nie będzie pękać wobec konieczności sprywatyzowania chociaż części szpitali. Chcę wreszcie widzieć przywódcę Platformy, obojętnie kto nim będzie, który bez kręcenia powie wyborcom, jaka Platforma jest, bo to, że PO trzeci raz dostaje baty od PiS-u jest właśnie efektem tego, że nie tylko jej wyborcy nie wiedzą, jaka jest. Ponad wszelką wątpliwość pewne jest to, że dla części wyborców zarówno PiS jak i Lewicy, Platforma przestała być partią drugiego wyboru właśnie przez swą niedookreśloność. I przepływ ten, zwłaszcza w lewą stronę, będzie się pogłębiał, jeśli PO dłużej jeszcze taka nieokreślona będzie.
Czy PO ma przyszłość? Nie chcę słyszeć argumentów, że nie można być stanowczym w tych wszystkich sprawach, bo to może doprowadzić do utraty głosów. To mit wymyślony na potrzeby kampanii i mit usprawiedliwiający obecną miałkość Platformy. Nawet gdyby było w tym micie choć ziarenko prawdy, wolę widzieć Platformę odważną, otwartą i trwającą przy swoich zasadach w opozycji, niż nijaką u władzy. Bo Polska potrzebuje partii, która pokaże wizję Państwa nie na lat cztery, a co najmniej czternaście.
Wśród polityczek i polityków PO ścierają się obecnie różne wizje, od hurraoptymistycznych po mocno negatywne. W ostatnich kilku dniach słyszałem z ich ust wiele opinii, łącznie z tą, że być może Platforma przyszłości już nie ma. Wśród obserwatorów sceny politycznej egzystuje zaś pomysł, aby zamknąć ten rozdział, wyłączyć światło i zacząć budować jakąś nową Platformę-bis.
Moim zdaniem prawda leży gdzieś pośrodku, ale najważniejsze jest, aby tę ważną dla kilku milionów wyborców dyskusję zacząć jak najszybciej i to nie tylko w zaciszu gabinetów. Więc co dalej z Tobą, Platformo? Chcesz porozmawiać?