
Prezydent Trump nie popisał się skromnością w telewizyjnym wywiadzie. Amerykański przywódca stwierdził, że to dzięki niemu sytuacja w Hongkongu nie jest jeszcze bardziej napięta. Jego próśb o nieaatakowanie regionu, miał wysłuchać prezydent Chin Xi Jinping.
REKLAMA
Od czerwcu w Hongkongu trwają intensywne antyrządowe protesty. Demontranci oskarżają popierany przez Pekin rząd o stopniowie ograniczanie autonomii tego regionu. W konflikt między Hongkongiem a Chinami zaangażowane jest także USA – chiński rząd wcześniej oskarżył amerykańską administrację o eskalację napiętej sytuacji.
Teraz głos zabrał sam Donald Trump, wobec którego zza oceanem trwa właśnie postępowanie w sprawie jego ewentualnego impeachmentu. Jego zdaniem... to on uratował Hongkong. – Gdyby nie ja, Hongkong zostałby unicestwiony w 14 minut. Gdyby nie ja, tysiące ludzi byłoby zabitych w Hongkongu i nie byłoby żadnych zamieszek, byłoby państwo policyjne – powiedział prezydent USA w wywiadzie dla stacji telewizyjnej Fox News.
Co dokładnie miał zrobić Trump? Amerykański przywódca wyjawił, że prezydent Chin Xi Jinping "ma milion żołnierzy stojących pod Hongkongiem". – Nie wkraczają tylko dlatego, że powiedziałem mu: "proszę nie rób tego, bo zrobisz wielki błąd, będzie to miało niezwykle negatywny wpływ na porozumienie handlowe". A on chce zawrzeć porozumienie handlowe – stwierdził w wywiadzie.
Weto?
Jednak Trump nie sprezycował, czy zawetuje projekt ustawy Kongresu, który wspiera protestujących w Hongkongu. Projekt, który kongresmeni przyjęli w środę, dałby temu regionowi specjalny status w amerykanskim prawie, a Stany Zjednoczone miałyby możliwość nałożenia sankcji na chińskich polityków oskarżanych o łamanie praw człowieka. Licząc od środy Trump ma 10 dni na zawetowanie albo podpisanie tej ustawy, która zdenerwowała Pekin.
Jednak Trump nie sprezycował, czy zawetuje projekt ustawy Kongresu, który wspiera protestujących w Hongkongu. Projekt, który kongresmeni przyjęli w środę, dałby temu regionowi specjalny status w amerykanskim prawie, a Stany Zjednoczone miałyby możliwość nałożenia sankcji na chińskich polityków oskarżanych o łamanie praw człowieka. Licząc od środy Trump ma 10 dni na zawetowanie albo podpisanie tej ustawy, która zdenerwowała Pekin.
– Musimy stanąć po stronie Hongkongu, ale ja również staję po stronie prezydenta Xi. To mój przyjaciel. To niewiarygodny facet. Ale jestem po stronie Hongkongu, po stronie wolności, po stronie tych wszystkich rzeczy, które chcemy zrobić. Jesteśmy też w trakcie zawierania największego dealu w historii i gdybyśmy mogli tego dokonać, byłoby wspaniale – tłumaczył Trump w Fox News.
źródło: Washington Post
