
Do skandalicznej sytuacji doszło w Wydminach w województwie warmińsko-mazurskim. Uczestniczka pogrzebu powiadomiła policję, że w ceremonii chciał wziąć udział pijany ksiądz, który na miejsce przyjechał autem. Okazało się, że duchowny miał 2,5 promila.
REKLAMA
Jak podaje portal gizycko.wm.pl, około godziny 13.40 w poniedziałek do posterunku policji w Wydminach zgłosiła się mieszkanka tej miejscowości. Twierdziła, że do wyprowadzenia z domu ciała zmarłej osoby przyjechał pijany wikary. Kobieta miała przekonywać, że zachowanie duchownego nie pozostawia wątpliwości.
Iwona Chruścińska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Giżycku przekazała, że proboszcz przyjechał po wikarego i zabrał go na parafię. Tam zastali go policjanci. 32-letniego księdza zabrano na komendę. Okazało się, że miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. – Postępowanie jest prowadzone w kierunku prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu – dodała Chruścińska.
źródło: gizycko.wm.pl