Krewkiego fana "Gwiezdnych wojen" wyprowadzono z kina.
Krewkiego fana "Gwiezdnych wojen" wyprowadzono z kina. Fot. Instagram / Scotiabank Theatre Vancouver

"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" budzą ogromne emocje pośród fanów i krytyków filmowych. Do tego stopnia, że w jednym z kin w Vancouver pobiło się dwóch widzów. Przyczyną był... telefon, który w pewnym momencie zadzwonił podczas seansu.

REKLAMA
"Czekał na ten film rok, a jakiś dupek włącza telefon" – tak tłumaczył się sprawca bójki, do której doszło w Vancouver podczas emisji IX epizodu "Gwiezdnych wojen". I po prawdzie, choć nie popieramy rozwiązań siłowych, to trochę trudno mu się dziwić. W czasie, gdy bez reszty poświęcał się śledzeniu kosmicznych przygód, inny widz głośno rozmawiał przez telefon.
Joe Bond poszedł do kina wraz z żoną, a dzieci zostawił pod opieką niani. To o tyle ważne, że jak później Bond tłumaczył, musiał zadzwonić i dowiedzieć się od opiekunki, czy z jego córkami jest wszystko w porządku. Media nie podają, czy rozmawiał bardzo głośno i czy rozmowa była długa. Wystarczyło jednak, by od krewkiego fana zdążył dostać cios w twarz.
Obsługa kina, widząc co się dzieje, wstrzymała emisję filmu, a na salę wkroczyła ochrona. Fan, który tak emocjonalnie zareagował na rozmowę przez telefon, został wyprowadzony i już na salę nie wrócił. Gdy zamknęły się za nim drzwi, film puszczono od początku.