
Kolejne zwłoki w krótkim czasie wyłowiono z rzeki Motławy w Gdańsku w czwartek około godz. 8.30. Obecnie na miejscu pracuje policja, prokurator i straż pożarna – podał "Dziennik Bałtycki".
REKLAMA
Policja potwierdziła tożsamość kobiety. To 74-letnia mieszkanka Gdańska, która nie figurowała w żadnym rejestrze zaginionych. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok. Jak nieoficjalnie podaje gazeta ze stolicy Pomorza, najbardziej prawdopodobną przyczyną wersji śmierci było utonięcie.
Zwłoki dryfowały w Motławie na wysokości Zielonej Bramy i ul. Chmielnej. Teren zabezpieczyła policja, a także zastęp straży pożarnej, który dalej prowadził działania w miejscu zdarzenia.
To już kolejny taki przypadek w krótkim czasie. Poprzednio na początku grudnia grupa płetwonurków poszukujących zaginionego mężczyzny znalazła ciało na dnie Motławy przy Wyspie Spichrzów. W tym samym czasie z rzeki wyłowiono także zupełnie przypadkowo zwłoki innego mężczyzny.
Gdańszczanie coraz częściej zastanawiają się, jak mogło dojść do tych tragedii. Część z nich nie ma wątpliwości, że winny jest brak zabezpieczeń, który sprawia, że ludzie często wpadają do wody tuż przy miejskim deptaku. To z najbardziej uczęszczanych miejsc przez gdańszczan i turystów.
źródło: "Dziennik Bałtycki"