
Posłowie mają nakaz ujawnienia w oświadczeniach majątkowych "składników mienia ruchomego" o wartości powyżej 10 tys. zł. Okazuje się jednak, że ponad 400 posłów deklaruje, iż poza samochodami czy traktorami nie ma zupełnie nic. Po co utrzymywać martwy przepis, za którego złamanie teoretycznie może grozić trzy lata więzienia?
Przeczytałem 460 oświadczeń majątkowych i zaskoczyło mnie, gdy okazało się, że grubo ponad 400 posłów deklaruje, że - ewentualnie poza samochodami i traktorami - nie ma nic. Sprzętu elektronicznego za ponad 10 tys. zł nie ma w Sejmie nikt. Biżuterię – jedna posłanka. Ujawniła się jedna właścicielka fortepianu i kilku numizmatyków.
Co mają posłowie? Janusz Palikot wartą prawie pół miliona złotych bibliotekę oraz kolekcję mebli za 3 mln zł. Minister finansów Jan Vincent Rostowski "liczne pamiątki rodzinne", Ryszard Kalisz z SLD "zegarek i wyposażenie mieszkania", a Jarosław Kaczyński i Donald Tusk…. nie mają nic za ponad 10 tys. zł. Przynajmniej tak wynika z oświadczeń majątkowych.
Możliwość weryfikacji przez funkcjonariuszy CBA składników mienia ruchomego typu meble czy też sprzęt elektroniczny pozostaje ograniczona.
CBA ma też problem z interpretacją. Bo jeśli ktoś posiada trzy rzeczy o wartości 7 tys. zł to powinien wpisać do oświadczenia sumę 21 tys. zł czy potraktować je osobno i pominąć? Zapisy formularza oświadczenia tego nie precyzują.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

