
Na jednym z osiedli w Chełmie 14-latek zabił nożem swoją macochę i ranił jej syna. Głos w tej sprawie zabrał ojciec chłopaka. Jego relacja mrozi krew w żyłach.
REKLAMA
Do tragedii doszło w sobotę 25 stycznia w Chełmie w województwie lubelskim. 14-latek podczas awantury ugodził kilkakrotnie nożem swoją macochę. Kobieta, mimo reanimacji, zmarła. – Śmierć poniosła 39-letnia kobieta, a jej 18-letni syn został zraniony. Policjanci zatrzymali mieszkającego z nimi 14-latka, pasierba ofiary – przekazała podkomisarz Ewa Czyż z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Teraz poznajemy więcej szczegółów. Okazuje się, że14-latek po zabójstwie udał się do Domu Kultury, gdzie trwała premiera sztuki. – Chodzi człowiek, który ma przy sobie nóż i młotek i nie wiadomo, co zrobi – mówiła Polsat New Magda Pick, aktorka i uczestniczka spektaklu. – Kręcił się jakby był w jakiejś malignie – opisywał inny świadek.
14-latek po chwili wyszedł z budynku. Kilkaset metrów dalej został zatrzymany przez policję. Nie stawiał oporu.
"Super Express" cytuje ojca chłopaka. Ten mówi o przemianie, jakie miała zajść w 14-latku. Ojciec twierdzi wręcz, że syn zwariował. W październiku miał zacząć fascynować się zabójcami i wyciąć sobie na ręce żyletką imię i nazwisko dziewczyny, która razem z chłopakiem zamordowała rodziców. Na profilu społecznościowym nazwał się "Reb", jak jeden z zabójców z USA.
"Dziś Łukasz W. zostanie przesłuchany dziś w południe w szpitalu w Lublinie, gdzie przebywa. O jego dalszym losie zadecyduje sąd rodzinny. Najnowsze ustalenia w sprawie sobotniej, rodzinnej tragedii wskazują, że chłopak był wcześniej leczony psychiatrycznie" – czytamy w "Super Expressie".