
Beata Szydło już kolejny raz zareagowała nerwowo na informacje mediów o luksusowym hotelu w Strasburgu. Chodzi o pobyty podczas sesji Parlamentu Europejskiego w Château de Pourtales, w którym doba kosztuje tyle, że przeciętnie zarabiający Polak mógłby się złapać za głowę.
REKLAMA
"Przyzwyczaiłam się do hejtu wobec mnie. Ale to, co od pewnego czasu wyczynia 'Super Express' to coś jeszcze gorszego. To jest stalking" – napisała na Twitterze Beata Szydło.
Jak ujawniono, podczas sesji plenarnych w Strasburgu Beata Szydło zatrzymuje się w luksusowym XVIII-wiecznym Château de Pourtales, w którym jedna doba kosztuje nawet 730 zł.
"Niezłe LUKSUSY w pałacu Szydło" – padło już w tytule tabloidu. Z tym "pałacem Szydło" to jednak nieco przesada. Bo to nie żaden pałac należący do byłej premier, lecz Château de Pourtales, gdzie w Strasburgu mieści się - jak napisał "Super Express" - ulubiony hotel Beaty Szydło.
"Od lat Château de Pourtales uchodzi za ulubione miejsce wypoczynku muzyków, filozofów i poetów… a teraz także europosłanek PiS" – czytamy w gazecie. Bo także Jadwiga Wiśniewska czy Beata Kempa lubią się tam zatrzymywać. W cenę pobytu wliczone jest śniadanie i zajęcia jogi. Niewątpliwą atrakcją jest też zamkowy ogród należący do hotelu.
Beata Szydło zamieściła po artykule komentarz w kpiącym tonie, w którym zasugerowała, że cały temat jest poszukiwaniem sensacji przez dziennikarzy. Całą sprawę podsumowała wymownym "Głupie teksty".