
Fatalna passa na rynku motoryzacyjnym trwa. Mocno spada nie tylko liczba sprzedanych nowych samochodów, ale także produkcja w polskich fabrykach. Salony sprzedaży są zmuszone do zwalniania pracowników, a niektóre serwisy nie wypełniają już wymagań importerów. Tak źle jeszcze nie było - informuje "Rzeczpospolita"
Kiepskiej sytuacji nie poprawia już fakt, że łączna liczba rejestrowanych aut liczona od początku roku jest wciąż – choć już niewiele – większa od ubiegłorocznej. Dynamika tego wzrostu z miesiąca na miesiąc słabnie i wkrótce trend powinien się odwrócić. CZYTAJ WIĘCEJ
Najgorsze, że na horyzoncie nie widać szans na poprawę. Flot nie wymieniają już firmy, które dotychczas podbijały statystyki. Z kolei indywidualni konsumenci są nadal przerażeni widmem kryzysu. Zapaść widać też w autoryzowanych serwisach, które muszą zwalniać kolejnych specjalistów.
Jeszcze gorzej niż sprzedaż wyglądają wyniki produkcji w polskich fabrykach aut. Z informacji uzyskanych przez „Rz" wynika, że w ciągu ośmiu miesięcy z zakładów Fiata, Opla i Volkswagena wyjechało łącznie 447,6 tys. samochodów, tj. o 123 tys., czyli przeszło jedną piątą mniej niż w tym czasie przed rokiem. CZYTAJ WIĘCEJ
Aby chronić się przed dalszymi spadkami dystrybutorzy muszą zachęcić klientów do zakupów. Niektórzy (np. Mitsubishi) planują wysokie, wynoszące nawet kilkanaście tysięcy, rabaty. Inne, jak Citroen, będą kusić przedłużoną gwarancją i atrakcyjnym kredytowaniem. Jednak jeśli spełnią się pesymistyczne prognozy gospodarcze, zapewne i to nie pomoże.
