Fot. Marcin Tomalka / Agencja Gazeta

Fatalna passa na rynku motoryzacyjnym trwa. Mocno spada nie tylko liczba sprzedanych nowych samochodów, ale także produkcja w polskich fabrykach. Salony sprzedaży są zmuszone do zwalniania pracowników, a niektóre serwisy nie wypełniają już wymagań importerów. Tak źle jeszcze nie było - informuje "Rzeczpospolita"

REKLAMA
Kryzys powoduje systematyczne spadki na rynku samochodów. Jednak tak mocnego dołka jeszcze nie było. Jak podaje "Rzeczpospolita" w sierpniu sprzedano aż o 13 procent mniej samochodów niż w lipcu. To także spadek o 8 procent w porównaniu z zeszłym rokiem.

Kiepskiej sytuacji nie poprawia już fakt, że łączna liczba rejestrowanych aut liczona od początku roku jest wciąż – choć już niewiele – większa od ubiegłorocznej. Dynamika tego wzrostu z miesiąca na miesiąc słabnie i wkrótce trend powinien się odwrócić. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Rzeczpospolita"

Najgorsze, że na horyzoncie nie widać szans na poprawę. Flot nie wymieniają już firmy, które dotychczas podbijały statystyki. Z kolei indywidualni konsumenci są nadal przerażeni widmem kryzysu. Zapaść widać też w autoryzowanych serwisach, które muszą zwalniać kolejnych specjalistów.

Jeszcze gorzej niż sprzedaż wyglądają wyniki produkcji w polskich fabrykach aut. Z informacji uzyskanych przez „Rz" wynika, że w ciągu ośmiu miesięcy z zakładów Fiata, Opla i Volkswagena wyjechało łącznie 447,6 tys. samochodów, tj. o 123 tys., czyli przeszło jedną piątą mniej niż w tym czasie przed rokiem. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Rzeczpospolita"

Aby chronić się przed dalszymi spadkami dystrybutorzy muszą zachęcić klientów do zakupów. Niektórzy (np. Mitsubishi) planują wysokie, wynoszące nawet kilkanaście tysięcy, rabaty. Inne, jak Citroen, będą kusić przedłużoną gwarancją i atrakcyjnym kredytowaniem. Jednak jeśli spełnią się pesymistyczne prognozy gospodarcze, zapewne i to nie pomoże.
Źródło: "Rzeczpospolita"