
Królewska kanadyjska policja konna od kwietnia nie będzie ochraniać Meghan i Harry'ego, kiedy ci przestaną być członkami rodziny królewskiej. Tę decyzję potwierdził kanadyjski rząd – podaje "The Guardian". Oficjalnie chodzi o przepisy, nieoficjalnie o pieniądze.
REKLAMA
Jak podaje "The Guardian" królewska kanadyjska policja konna ochrania Harry'ego i Meghan odkąd ci w listopadzie przeprowadzili się do wynajętej rezydencji na wyspie Vancouver. W Kanadzie mówi się jednak, że koszty takich usług wynoszą od 10 mln do 30 mln dolarów rocznie.
Dlatego decyzja pary o wystąpieniu z rodziny królewskiej jest dla rządu Kanady jak najbardziej na rękę. Oficjalnie oczywiście mówi się, że chodzi jednak o przepisy. Kiedy Harry i Meghan oficjalnie opuszczą dwór królewski, stracą status osób międzynarodowo chronionych. Wtedy Kanada nie będzie już zobowiązana ochraniać pary.
Sussexowie od jakiegoś czasu przygotowują się do zmiany swojego życia. Na przykład tydzień temu para podjęła decyzję o zwolnieniu 15 pracowników, którzy pomagali im na dworze. Część z nich zostanie na nowo zatrudniona przez Pałac Buckingham, zaś reszta będzie musiała poszukać nowego miejsca zatrudnienia.
źródło: "The Guardian"
