
Nie przypuszczaliśmy, że ogłaszając konkurs fotograficzny, w którym poprosimy was o pokazanie jak “aktywnie” korzystacie z nowego modelu Huawei, obarczymy was zadaniem, lekko mówiąc niełatwym. Z drugiej strony, jak pokazali zwycięzcy naszej akcji #chcemyciepoznac, kreatywności nie straszna kwarantanna.
REKLAMA
Akcja #chcemyciepoznac miała dwa etapy. Podczas pierwszego z nich nadsyłaliście zdjęcia i filmiki wykonane dowolnymi aparatami marki Huawei. Tematyki nie narzucaliśmy ściśle: po prostu “chcieliśmy was poznać”. Prace miały więc mieścić się w jednej z trzech kategorii: “praca”, “wiosna”, “aktywny wypoczynek”.
Temat “wiosna” okazał się chyba najbardziej kuszący - nic dziwnego. Z ogłoszeniem konkursu wstrzeliliśmy się akurat w pierwsze słoneczne dni. Wielu z was przesyłało więc zdjęcia zrobione w drodze do pracy, na spacerze, czy podczas treningu w lesie. Tutaj możecie zobaczyć, które najbardziej nam się spodobały.
Ich autorzy zakwalifikowali się do kolejnego etapu, podczas którego mieli nie tylko robić zdjęcia, ale i testować możliwości jednego z najnowszych modeli marki Huawei - P40 lite.
Dla naszych finalistów to miała być nie lada gratka: wysłaliśmy do nich nowiutkie egzemplarze Huawei P40 lite wraz z pakietem wymówek, aby jak najczęściej ruszać w teren i robić zdjęcia. Kilka dni później musieliśmy nieco zweryfikować nasze oczekiwania.
W realiach zaostrzenia antywirusowej kwarantanny nie było mowy, aby ktokolwiek wypuszczał się na wycieczki dalsze, niż na skraj własnego podwórka czy do sklepu. Jak się jednak okazało, tematy interesujących zdjęć są na wyciągnięcie ręki. Czy koniecznie trzeba było tak zwolnić by je dostrzec?
Może i nie, ale nie da się ukryć, że jeśli mielibyśmy wymienić motyw, który wybijał się na pierwszy plan wielu prac w tym etapie, byłoby to skupienie się na detalu. Co ciekawe, wydaje się że specyfikacja Huawei P40 lite zaskakująco dobrze z tym motywem współgra - przynajmniej jeśli chodzi o pojemność baterii.
P40 lite został wyposażony w ogniwo o pojemności 4200 mAh. Ta liczba przekłada się na cały dzień pracy na najwyższych obrotach. Nie ma więc obawy, że w trakcie wymagającej sesji zdjęciowej (na przykład takiej, z której modele mogą w każdej chwili uciec - patrz poniżej) zacznie was nagle straszyć czerwony pasek spadku mocy.
A nawet jeśli, kryzys mocy da się zażegnać w około 30 minut. Tyle bowiem zajmuje doładowanie smartfona do 70 proc. z pomocą technologii Huawei SuperCharge, w którą została wyposażona ładowarka P40 lite.
Długi czas działania baterii przydaje się też w innych sytuacjach: na przykład gdy w domowych warunkach musicie zaimprowizować klub fitness, a rolę instruktora powierzyć smartfonowej aplikacji. Z drugiej strony, jak zauważyła jedna z naszych testerek, w tym przypadku jest to swego rodzaju szczęście w nieszczęściu: ratowanie “umierającej” baterii odpada jako wymówka do przerwania ćwiczeń…
Nieodłączną częścią codzienności, w jakiej nasi finaliści testowali P40 lite, są realia pracy zdalnej. I nawet ci, którzy jeszcze kilka tygodni temu nie podejrzewaliby, że sporą część pracy będą załatwiać właśnie przez telefon, dzisiaj nie mają innego wyjścia.
Mimo że urządzenie Huawei, które dostali do testów, z definicji smartfonem biznesowym nie jest, to jeśli chodzi o obsługę jednoosobowego home office, sprawdza się bardzo dobrze. Na sporym ekranie typu Punch FullView (czyli z jednym tylko, niewielkim otworem na przedni aparat) można spokojnie sprawdzać maile, czytać wiadomości, a nawet notować (nie mówiąc już o sprawdzaniu przepisów na słodkości, które zaczniemy produkować jak tylko “wrócimy” z pracy).
Skoro jesteśmy przy pracy zdalnej, pewnie zastanawiacie się, czy nasi finaliści rzeczywiście byli w stanie pracować na smartfonach, które otrzymali zaledwie kilka dni wcześniej - biorąc pod uwagę, że na starych mogli mieć całkiem sporo potrzebnych danych?
Przy klonowaniu zawartości pomiędzy urządzeniami z rodziny Huawei nie ma z tym problemu. Fabrycznie instalowana aplikacja PhoneClone działa tu bardzo sprawnie. Jak podkreśla producent, dobrze radzi sobie również, jeśli w taką przeprowadzkę zaangażowany jest smartfon innej marki.
Oczywiście, nie samą pracą człowiek żyje - nawet (zwłaszcza?) w czasie kwarantanny. Podczas gdy większość z nas poszukuje serialowych, filmowych czy muzycznych rekomendacji, niektórzy z naszych testerów postanowili je tworzyć.
Nic dziwnego. Mając w rękach aparat, który potrafi uwydatnić każdy barwny szczegół, spokojnie można przygotować materiały do wirtualnej dyskusji o sztuce - czy to w kręgu przyjaciół, czy też w szerszym. Przecież mamy dzisiaj tyle wolnego czasu na rozwijanie nowych pasji, prawda?
Pasją naszych finalistów jest, co oczywiste, fotografia, a P40 lite to jedno z najlepszych narzędzi służących do jej rozwijania. Cztery aparaty tylne (48 MP (f/1.8 AF), 8 MP ultraszerokokątny, 2 MP makro, 2 MP do pomiaru głębi) i jeden przedni (16 MP f/2.0) stawiają tego średniaka (bo na takiej półce cenowej leży P40) pomiędzy smartfonami o klasę od niego wyższymi.
Potwierdzają to zdjęcia, które wykorzystaliśmy do zilustrowania tego artykułu. Należą one do trzech zwycięzców, którzy według nas, najlepiej zaprezentowali możliwości P40 lite. Niebawem poznacie ich bliżej. W ramach nagrody nie tylko otrzymają najnowsze smartfony Huawei na własność, ale i wystąpią w naszych mini-spotach, w których opowiedzą wam o swoich wrażeniach z testów.
Artykuł powstał we współpracy z marką Huawei.