
To, co uderza mnie po każdej konferencji prasowej premiera Morawieckiego i ministra Szumowskiego, to nieprawdopodobnie pozbawiony szacunku stosunek do Polaków. Nie, żebyśmy wcześniej tego nie widzieli, nie doświadczali, ale teraz, w czasach epidemii, to bardziej rzuca się w oczy, wręcz przesłania wszystko inne.
REKLAMA
Oglądając wczorajszą konferencję, podczas której panowie zapowiedzieli utrzymanie dotychczasowych i wprowadzenie nowych obostrzeń, pomyślałam, że nowoczesne społeczeństwa już jakiś czas temu przestały się dzielić według poglądów: bo to w sumie nieważne czy ktoś jest konserwatywny czy lewicowy, jeśli przestrzega prawa i szanuje ludzi o odmiennym światopoglądzie (nie dotyczy to oczywiście dyktatorów i fanatyków). Że jedynym ważnym dziś podziałem określającym do jakiego kręgu kulturowego i cywilizacyjnego się należy jest określenie, czy władze traktują ludzi podmiotowo czy przedmiotowo.
Czytaj także: Państwo niezgodne z prawem zaczyna być codziennością. Najgorsze, że nie zwracamy na to uwagi
I właściwie to jedno kryterium mówi wszystko, reszta stosunków społecznych jest tylko jego konsekwencją.
Bo jeśli rząd traktuje ludzi podmiotowo, jak na przykład w Szwecji, to ich szanuje: liczy się z ich zdaniem, słucha ekspertów, nie kręci, nie kłamie, przeprowadza społeczne i eksperckie jawne konsultacje, bierze ich wynik pod uwagę i nawet wprowadzając niezbędne zakazy, czyni to w sposób nie pozostawiający wątpliwości, że obywatele to dorośli odpowiedzialni ludzie.
Język, którym posługują się tacy politycy, jest także charakterystyczny: wystąpienia są konkretne, pełne informacji i dialogu – jeśli trzeba długo i cierpliwie odpowiadają na pytania mediów, nie dzieląc ich na lepsze i gorsze. Nie ma obelg i wyzwisk, nie ma przemocy językowej i instytucjonalnej, a przede wszystkim, wszystko co przedsięweźmie władza jest po coś i ma sens.
Jeśli natomiast kraj ma władze, które traktują obywateli przedmiotowo, tak jak dziś Polska, mamy do czynienia z rzeczywistością dokładnie odwrotną.
Taką, jaką stworzyli nam premier i minister zdrowia, zachowując się jak postaci z mojej ulubionej „Ferdydurke”: upupiając na wyścigi siebie i społeczeństwo. Przypomnę, że w terminologii Gombrowicza „upupianie” znaczyło zanurzanie się coraz bardziej w groteskowym infantylnym świecie, w którym dorośli ludzie szczebioczą głupawo, jakby mechanicznie recytowali kwestie z kiepskiej jakości teatrzyku. Nie ma w nich szczerości, samoświadomości, dopasowania zachowania do powagi sytuacji, wyczucia chwili, ani otwartości na rozmówcę. Tak dokładnie moim zdaniem przemawia i postępuje premier: rozwlekle, dziecinnie, posługując się uproszczoną naiwną wizją świata, bez konkretów i szacunku dla słuchaczy, odchodząc od tematu. Marnując nasz czas.
Minister Szumowski jest postacią nieco inną, ale także przerysowaną. On z kolei przyjął rolę zatroskanego ojca narodu, któremu chodzi o dobro Polaków. Gra ją z przekonaniem, jednak zdradzają go szczeliny, przebłyski prawdy: a to z kamienną twarzą mówi o niebezpieczeństwie zgromadzeń publicznych, nie sprzeciwiając się równocześnie wyborom, a to nie potrafi wyjaśnić części zakazów, jak zakaz wchodzenia do lasów i parków ani bezprawnego trybu ich wprowadzenia.
Zdradzają go czyny: poza mówi – jestem dla was i szanuję was, ale czyny głoszą: zrobię co chcę i nie muszę się przed wami tłumaczyć, bo i tak musicie mnie słuchać. I nieważne czy to co robię ma jakiś sens.
I stąd wiem, że dla tego rządu i wspierającej go partii nie ma już nadziei na normalność. Nie dlatego, że mają takie a nie inne poglądy, wiele razy złamali Konstytucję, prawo i przepisy dotyczące choćby głosowań sejmowych, nawet nie z powodu niewyobrażalnej skali propagandy i kłamstwa. Nie ma dla nich nadziei, bo ich zachowanie i przedmiotowe podejście, brak szacunku, a nawet więcej, bezbrzeżna pogarda dla ludzi, w dzisiejszej sytuacji, absolutnie granicznej, pokazuje że PiS to to formacja z innego kręgu cywilizacyjnego, którą można wyłącznie rozliczyć i osądzić, kompletnie nieprzydatna społecznie, a przeciwnie, pasożytująca na obywatelach, nie dając im nic w zamian.
Czytaj także: "Władza w rękach psychopaty". Tak prezydent Poznania opisał Amerykanom sytuację Polski