Większość osób chcących zobaczyć wielką zwierzynę w Afryce, przylatuje z daleka, więc w momencie, kiedy koronawirus uziemił tysiące samolotów i niemal cały świat stanął w miejscu, wydawałoby się, że nie ma obecnie możliwości, żeby doświadczyć afrykańskiego safari.

REKLAMA
Dla południowoafrykańskiej firmy WildEarth, która prowadzi internetowe transmisje
prosto z tych dzikich terenów, nadszedł czas swoistej prosperity. Jej założyciel, Graham Wallington, powiedział, że firma odnotowała znaczny wzrost oglądalności online. W pierwszych dwóch tygodniach był on aż pięciokrotny.
Obecnie transmisja przyciąga do 3 milionów widzów miesięcznie. Widzowie mogą dwa razy dziennie oglądać zwierzęta dostrzeżone przez przewodników podczas jazdy. Dzięki kamerze umieszczonej nad wodopojem w rezerwacie Djuma Game możemy obserwować przez 24 godziny zwierzęta przychodzące się tam napoić.
Zdaniem Wallingtona kryzys stworzył ludziom możliwość zarabiania pieniędzy poprzez tworzenie wirtualnych doświadczeń. W najbliższych tygodniach planuje rozpocząć płatne wycieczki prowadzone przez przewodników za pośrednictwem wideokonferencji. Zobacz materiał wideo.