
Jak poinformował Onet, kancelaria Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy, która niegdyś obsługiwała prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, reprezentowała też spółkę zarządzającą Zatoką Sztuki. Prezydent Sopotu nie ukrywa swojego oburzenia. – To wprawdzie legalne, bo każdy ma prawo do prawnika, a prawnik powinien przyjąć sprawę, jednak pozostaje jakiś niesmak – ocenił Jacek Karnowski w rozmowie z portalem.
REKLAMA
Na początku 2019 roku do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowano w sprawie procesu o budynek pismo, w którym adwokat kancelarii Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy domagał się ustalenia, czy umowa dzierżawy Zatoki Sztuki nadal obowiązuje. Wcześniej spółka Art. Invest, dzierżawiąca obiekt, została poinformowana pisemnie przez miasto Sopot o rozwiązaniu tej umowy.
Jak czytamy na Onecie, kancelaria reprezentująca spółkę zarządzającą Zatoką Sztuki wcześniej obsługiwała samego Jarosława Kaczyńskiego, a pracujący w niej ludzie nazywani są przez niektórych "adwokatami PiS".
– Ta kancelaria z jednej strony obsługuje bardzo ważne spółki w państwie, a z drugiej strony reprezentuje podmiot kojarzony z prowadzenia miejsca, które przyczyniło się do straszliwej zbrodni pedofilii. Gdybym ja był na miejscu prezesa Kaczyńskiego, to odciąłbym się teraz od tej kancelarii – ocenił Jacek Karnowski w wywiadzie z portalem.
Zdaniem prezydenta Sopotu prawnicy nie mogą tłumaczyć się z tego, że nie wiedzieli kogo reprezentują. – Kancelaria zaczęła walczyć w imieniu Art Invest o Zatokę Sztuki wtedy, kiedy sprawa była ogólnie znana. Było wiadomo, że według aktu oskarżenia "Krystek" miał dokonać gwałtu w Zatoce Sztuki i kiedy "Krystek" miał już jeden prawomocny wyrok za zgwałcenie – dodał.
Afera po "Nic się nie stało"
Przypomnijmy, że za sprawą filmu "Nic się nie stało" Sylwestra Latkowskiego wraca afera związana z sopocką Zatoką Sztuki, gdzie miało dochodzić do wykorzystywania seksualnego nieletnich. Jeszcze kilka lat temu w obronie lokalu stanęło wielu polskich celebrytów.Latkowski po premierze dokumentu na antenie TVP zaczął rzucać oskarżenia, m.in. pod adresem Borysa Szyca. Aktor odpowiedział na ostro i opublikował korespondencję z dziennikarzem, z której wynika, że był przez niego atakowany serią wiadomości już od lipca 2019 r. Szyc podkreślił, że "pogardza tym, co działo się w tym miejscu (Zatoce Sztuki — red.), kiedyś reklamowanym jako miejsce spotkań ze sztuką".
źródło: Onet
