
"24 czerwca dojdzie do spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem. Zorganizowane naprędce, ma podbudować nadszarpnięty prestiż kandydata PiS. Ja jednak zalecałbym Dudzie daleko idącą ostrożność" – pisze na Facebooku europoseł PO Radosław Sikorski. Były szef dyplomacji ostrzega Dudę, że jego wizyta może mieć spore konsekwencje.
REKLAMA
"Relacje Trumpa z Europą są dziś najgorsze od dawna. Stany Zjednoczone mierzą się z potrójnym kryzysem: epidemicznym, gospodarczym i na tle rasowym, a pozycja samego prezydenta przed wyborami w listopadzie jest bardzo niepewna. Jeśli Trump w takich warunkach godzi się na spotkanie, to znaczy, że liczy na jakiś szybki i łatwy sukces. A za ten sukces ktoś musi zapłacić" – zaczyna swój post Radosław Sikorski.
Były minister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL podaje także przykłady, które pokazują złe relacje na linii USA - Europa. Wymienia m.in. odwołanie szczytu G-7 w Waszyngtonie, z którego zrezygnowała Angela Merkel. Oficjalnie chodzi o koronawirusa, ale Sikorski widzi w tym obawy kanclerz Niemiec przed skandalem w relacjach z Chinami, które pogarsza prezydent USA. Ale to nie jedyny powód.
"Trump zdecydował o wyjściu ze Światowej Organizacji Zdrowia, a niedawno zagroził sankcjami personelowi Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, który bada ewentualne przestępstwa wojenne popełnione przez Amerykanów podczas wojny w Afganistanie. Unia Europejska ustami swojego 'ministra spraw zagranicznych' Josepa Borrella działania Amerykanów skrytykowała" – czytamy w uzasadnieniu Sikorskiego.
Europoseł KO twierdzi, że Andrzej Duda, jadąc teraz do Waszyngtonu "poważnie ryzykuje", "nie pierwszy raz zostanie wykorzystany", a jego wizyta będzie miała wysoką cenę. Jaką?
"Wyłączenie amerykańskich żołnierzy w Polsce spod naszej jurysdykcji prawnej? Kolejny kontrakt na amerykańską broń? Dodatkowy miliard dolarów na obecność wojsk amerykańskich w Polsce?" – pyta polityk.
