Rafał Trzaskowski podczas wiecu w Grudziądzu.
Rafał Trzaskowski nie daje za wygraną i dzień po pierwszej turze wyborów prezydenckich wziął udział w wiecu wyborczym w Grudziądzu. Fot. Facebook.com/rafal.trzaskowski

Rafał Trzaskowski spotkał się z wyborcami w Grudziądzu. – Mam nadzieję, iż razem pokażemy, że absolutna większość Polaków chce zmiany – przekonywał polityk. – Silny prezydent musi zawsze stać po stronie obywateli – dodał rywal Andrzeja Dudy. Opozycyjny kandydat zwrócił uwagę, że zsumowanie wyniku osiągniętego przez niego z głosami wyborców Szymona Hołowni daje większość pozwalającą zwyciężyć w wyborach prezydenckich.

REKLAMA
Rafał Trzaskowski nie krył, że liczy na to, że osoby, które zagłosowały wczoraj na Hołownię, oddadzą na niego głos w II turze wyborów, którą zaplanowano na 12 lipca 2020 roku.
Jego zdaniem wyniki wyborów już pokazały, że Polacy chcą dokonać poważnych zmian na arenie politycznej. Po spotkaniu w Płocku i Brodnicy, Trzaskowski udał się do Grudziądza, gdzie przekonywał licznie zebranych mieszkańców (pomimo intensywnie padającego chwilami deszczu), że "razem zwyciężymy te wybory".

"Chcę być prezydentem zmiany, a nie rewolucji"

– Jeszcze nie tak dawno, nie dalej niż dwa miesiące temu, wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Mówiono, że wygra obecny prezydent. Wybory będą tylko i wyłącznie formalnością. Wszystko zapowiadało, że wybory 10 maja nie będą do końca demokratyczne ani do końca bezpośrednie... No i co? Słuchajcie, jesteśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu – podkreślił Rafał Trzaskowski.
– Jest wielka szansa wygrać te wybory – mówił z głębokim przekonaniem obecny prezydent Warszawy. – Dziś olbrzymia większość społeczeństwa mówi: "mamy dość" – powiedział Trzaskowski i zapowiedział, że chce być "prezydentem zmiany", a nie "rewolucji, którą ciągle zapowiada PiS". Jego zdaniem wyborcy potrzebują "silnego prezydenta, który będzie patrzył władzy na ręce".