Członek komisji w Bytomiu miał sfałszować cztery głosy.
Członek komisji w Bytomiu miał sfałszować cztery głosy. Fot. Krzysztof Mazur / Agencja Gazeta

Policja ustaliła, że członek jednej z obwodowych komisji wyborczych w Bytomiu, który po zamknięciu lokalu wyborczego dopisywał znak X do wyjętych z urny kart do głosowania, zniszczył w ten sposób cztery karty na szkodę dwóch kandydatów. Mężczyzna usłyszał już zarzuty.

REKLAMA
– W niedzielę o 21:14 – a więc kilkanaście minut po zamknięciu lokali wyborczych w całym kraju – o nieprawidłowościach w jednej z komisji w Bytomiu poinformował policję jej przewodniczący. Zauważył, jak jeden z członków komisji dopisywał znaki X. Przyłapał go na gorącym uczynku – powiedział rzecznik śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara.
Cztery głosy, które zniszczył członek komisji, są teraz nieważne. 52-latek został zatrzymany. Policja zabezpieczyła karty i długopis, którego używał.
Mężczyzna na komendzie odmówił składania wyjaśnień. Usłyszał zarzut z art. 248 Kodeksu karnego, zgodnie z którym kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia lub podrabia protokoły lub inne dokumenty wyborcze albo referendalne, podlega karze do 3 lat więzienia.
Ponadto 52-latek trafił pod dozór policji i został zobowiązany do wpłaty 2 tys. zł poręczenia majątkowego.
Przypomnijmy, że o sprawie zrobiło się głośno w poniedziałek wieczorem. To wtedy ujawniono, że członek komisji wyborczej w Bytomiu po zamknięciu lokalu na kartach, na których oddano głos na Rafała Trzaskowskiego, dostawiał jeszcze jeden "krzyżyk" przy nazwisku... Stanisława Żółtka.
źródło: rmf24.pl