(Zdjęcie jest ilustracją do tekstu). Ćwiczenia spadochroniarskie.
(Zdjęcie jest ilustracją do tekstu). Ćwiczenia spadochroniarskie. Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta

Prokurator i żandarmeria wojskowa pracują na miejscu śmiertelnego wypadku, do którego doszło nad Jeziorem Białym w Okunince. Żołnierze ćwiczyli skoki ze spadochronem do wody. Jeden z nich po doholowaniu go na brzeg źle się poczuł i zmarł – podaje "Dziennik Wschodni".

REKLAMA
Do zdarzenia doszło w sobotę po południu w Okunince (woj. lubelskie). 2 Pułk Rozpoznawczy z Hrubieszowa ćwiczył nad Jeziorem Białym skoki spadochronowe do wody. Jak podaje "Dziennik Wschodni", były to rutynowe, coroczne ćwiczenia doskonalące umiejętności żołnierzy.
Polegają one na skokach spadochronowych ze sprzętem do wody. Skoczek jest natychmiast wyławiany i odwożony na brzeg przez zabezpieczających operację ratowników w łodziach motorowych.
Według gazety tak było też w przypadku skoku 31-letniego zwiadowcy. Wojskowy wylądował w wodzie, po czym został odholowany na brzeg. Tam jednak miał się źle poczuć. Uskarżał się podobno na bóle w klatce piersiowej. Nie udało mu się pomóc, mężczyzna zmarł. Przyczyny jego śmierci i okoliczności tego tragicznego wypadku bada prokuratura i żandarmeria wojskowa.
źródło: "Dziennik Wschodni"