
Emocje po niedzielnych wyborach prezydenckich jeszcze nie opadały. Z jednej strony słychać głosy niezadowolenia, z drugiej radości. A oliwy do ognia postanowił dolać pisarz Szczepan Twardoch, który nie szczędził słów krytyki obu stronom.
REKLAMA
Zdobywca Paszportu "Polityki' postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na Facebooku. W swoim poście przytoczył jeden z odcinków "Simpsonów", w którym przeprowadzany jest specyficzny test na inteligencję.
Gówna bohaterka odcinka chce sprawdzić, czy jej brat jest inteligentniejszy od chomika. Postanawia podpiąć jedzenie do prądu i zobaczyć, kto pierwszy zostanie porażony. Zwierzę poprzestało na jednej próbie. Bart cały czas powtarza swój błąd, mimo, że za każdym razem zostaje porażony. "Nie muszę chyba mówić, kogo Bart mi przypomina" – napisał autor "Morfiny".
Następnie przeszedł do krytyki elektoratu Rafała Trzaskowskiego. Osoby głosujące na kandydata PO, zdaniem pisarza "oczekuje innych rezultatów, podejmując ciągle te same działania".
Z porównań do amerykańskiego serialu animowanego przeszedł do krytykowania pogardy jaką, jego zdaniem, cechuje się elity głosujące na PO. Według pisarza nienawiść do wyborców partii rządzącej jest jednym z powodów ich porażki.
"Jest to zarzut do tych popierających go osób publicznych, które tradycyjnie nie potrafiły powstrzymać swojej pogardy dla śmierdzących wódką i kiełbasą (ja tam lubię wódkę i kiełbasę bardzo, mi nie śmierdzą), starych, niewykształconych, którzy na dodatek mają czelność głosować (starzy ludzie ze wsi głosują, urządzając kraj młodym! Okropność!), a ich głos, o zgrozo, waży tyle samo, co głos mądrych, oświeconych (..) "– napisał Szczepan Twardoch.
Następnie opisywał swoje przemyślenia jeszcze dosadniej. Tym razem zauważył podobieństwa u wyborców Rafała Trzaskowskiego i amerykańskich rasistów z okresu po wojnie secesyjnej.
"Ta strukturalna pogarda przypomina mi przerażenie, jakie po wojnie secesyjnej przez chwilę przepełniało nie tylko białych posiadaczy ziemskich na Południu, ale również lokalną białą biedotę: jak to możliwe, że ten brzydko pachnący, bosy i brzydko mówiący po angielsku czarny, który w życiu nie widział niczego poza polem bawełny ma głosować, a jego głos ma być tyle samo warty co głos panicza, który skończył Harvard?" – kontynuował wypowiedź.
W poście krytykował jednak obie główne siły polskiej polityki. Podkreślił, że kampania Andrzeja Dudy wymierzona w środowisko LGBT nie może być usprawiedliwiana pogardą spotykaną po drugiej stronie barykady. Niestety, według Twardocha, celebryci namawiając swoich fanów do głosowania posługiwali się podobnym językiem nienawiści.
"To, że Duda jest moim zdaniem jednym z dwóch najgorszych prezydentów od 1989 roku, jest widoczne również dla wielu jego wyborców. Ale jaką alternatywę dają jego wyborcom fellow travelers Platformy, jaką inną możliwość?" – napisał. Po czym dodał, że przy takich narracjach obydwu sztabów polaryzacja polskiego społeczeństwa tylko się pogłębia.
