Eliza Michalik pisze, czego opozycja może nauczyć się od PiS
Eliza Michalik pisze, czego opozycja może nauczyć się od PiS Fot. Tomasz Stańczak / AG

Opozycja wciąż przegrywa z PiS, choć sposób na wygraną ma od lat przed oczami: wystarczy żeby nauczyła się od PiS kilka zasad postępowania. Nie agresji i łamania prawa czy pazerności, ale po prostu – skutecznych metod osiągania celów. Bo w polityce na nic zdają się szczytne hasła, jeśli nie umie się do nich przekonać ludzi. A skoro PiS umie, czemu by się od niego tego nie nauczyć i nie pokonać przeciwnika jego własną bronią?

REKLAMA
Do tego namawiają mistrzowie najlepszych sztuk walki: żeby nie tylko słabość, ale i siłę przeciwnika wykorzystać przeciwko niemu. Jakie to sztuczki? Proste. Tyle że powtarzane z ogromną konsekwencją.
W razie porażki PiS nigdy nie rzuca się do gardła swoim. Zawsze przegryza krtań przeciwnikowi. A partyjne brudy pierze na zapleczu, na zewnątrz nie okazuje słabości. Kiedy Kaczyński przegrywał wybory, a przegrywał je wiele razy, nie robił rozliczeń we własnym obozie. To znaczy robił, ale po cichu – oficjalnie chodził po mediach i opowiadał, jak w 2014 roku, że wybory były sfałszowane. Liderzy opozycji, już dzień po klęsce zaczynają wzajemnie sobie ubliżać.
Czytaj także: Co PiS robi z publicznymi pieniędzmi? Bierze dla siebie, kupuje głosy, wyrzuca w błoto

Partia Kaczyńskiego nawet gdy jest w rozsypce i targają nią wewnętrzne ostre konflikty, stara się zrobić na wyborcach wrażenie zwartej i silnej, takiej której ludzie mogą zaufać, która wie, co robić i stanowi jedność. Kiedy ktoś popełni błąd, nawet bardzo poważny, partia stoi za nim murem i broni go do upadłego, wysyłając do działaczy i wyborców jasny sygnał: jeśli jesteś z nami, włos ci z głowy nie spadnie.
Członkowie opozycji sami siebie ciągle łajają (na przykład za rzekomą pogardę dla wyborców PiS), krytykują i nieustannie za coś przepraszają. Wielu jej wyborców ma wrażenie, że właściwie trzeba się wstydzić mieszkania w dużym mieście, wykształcenia, znajomości języków, kultury i dobrych zarobków. PiS opowiada swoją „prawdę” z przekonaniem, prostymi i krótkimi hasłami.
Wie, że rząd dusz zdobywa ten, kto zdoła przekonać ludzi do swojej wersji zdarzeń. Opozycja nie ma swojej opowieści o Polsce, powtarza tylko, że PiS kłamie. Dobrym przykładem jest procedowany w sejmie projekt ustawy o wspieraniu tradycji narodowych RP, przewidującej areszt za obchodzenie Halloween, na przykład zabawę w „cukierek albo psikus” w stroju diabła czy czarownicy – typowy temat zastępczy, efektowny, ale kompletnie nieważny, podrzucony, żeby odwrócić uwagę ludzi od czegoś naprawdę istotnego jak nieprawidłowości w przebiegu wyborów i skandaliczna rola TVP.
Posłowie opozycji często tłumaczą zawile swoje racje, w dodatku posługując się specjalistycznym językiem.PiS korzysta z umiejętności fachowców. Słucha socjologów, u których zamawia fachowe analizy. Dzięki nim zna swój elektorat i wie, czego ludzie naprawdę potrzebują. Nie działa jak opozycja, na „czuja”, politycy tej partii nie robią tego „co im się wydaje” – ale dokładnie wiedzą, czego chcą. PO dopiero po przegranej Trzaskowskiego zapowiada, że „będzie pracować nad wschodem Polski”, czyli odzyskaniem poparcia w tamtych regionach. Tyle, że o tym, że ma „problem ze wschodem” było wiadomo od co najmniej 2005 roku. PiS-u nie obchodzi niczyja zła opinia o jego postępowaniu.
Robi to, co chce robić i nie przejmuje się krytyką. Opozycja zaś, nie dość, że krytykuje się nawzajem, to potrafi czmychnąć, kiedy PiS czy TVP mocniej tupną. PiS wie, że w ludziach trzeba wzbudzić emocje. Politycy tej partii nie są nijacy, zawsze są jacyś. Często koszmarni, ale zawsze jacyś. Mają wyraziste osobowości i charaktery. Są charakterystyczni. Jak z tym jest po stronie opozycji – wiadomo. I sam Rafał Trzaskowski tego problemu nie rozwiąże.
PiS nigdy nie mówi, że czegoś się nie da, przeciwnie, testuje i przesuwa na swoją korzyść granice tego co wolno. A jeśli czegoś naprawdę się nie da, PiS udaje, że się da. Opozycji zdarza się używać argumentu, że nic nie może zrobić, bo nie ma przecież w sejmie większości.
Mam wrażenie, że opozycja po tych wyborach nie powinna od razu rzucać się wir działania, tylko usiąść spokojnie i wreszcie to i owo przegadać i przemyśleć.