Idris Elba opowiada się za wolnością słowa.
Idris Elba opowiada się za wolnością słowa. Fot. Harald Krichel / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

Słynny aktor jest przeciwny cenzurowaniu filmów i seriali. W zamian proponuje wprowadzenie kategorii wiekowych i odpowiednich informacji, żeby widzowie wiedzieli, że mają styczność z kontrowersyjnymi produkcjami.

REKLAMA
W rozmowie z tygodnikiem "Radio Times" Brytyjczyk powiedział, że obecny sposób walki z rasizmem, który opiera się na wymazywaniu nieodpowiednich treści, jest jego zdaniem nieskuteczny i przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.
"Myślę, że widzowie powinni mieć świadomość, że takie filmy i programy istnieją i że ktoś je stworzył" – oznajmił i dodał – "Mamy wolność słowa, więc widzowie powinni sami ocenić, co oglądają".
W dalszej części rozmow, Idris Elba bezpośrednio odnosi się do dominującej wśród serwisów streamingowych polityki usuwania rasistowskich treści ze swoich bibliotek. Akcje zaczęły się po demonstracjach Black Lives Matter, których powodem jest śmierć George’a Floyda.
W wyniku działań zachodnich serwisów usuwane są odcinki seriali, w których wstępuje blackface. Ostatnio głośno było o decyzji HBO MAX, które zablokowało możliwość oglądania "Przeminęło z wiatrem" z powodu utrwalonego w filmie pozytywnego wizerunku niewolnictwa.
Klasyk amerykańskiego kina powrócił na platformę dopiero po kilku tygodniach z komentarzem na temat historycznego kontekstu jego powstania.
"Aby kpić z prawdy, musisz poznać prawdę. Ale żeby cenzurować rasistowskie motywy w serialu... Poczekaj chwilę. Myślę, że widzowie powinni wiedzieć, że ludzie tworzą takie programy" – powiedział odnosząc się do działań serwisów Elba.
"Nie wierzę w cenzurę. Uważam, że powinniśmy móc mówić to, co chcemy powiedzieć. W końcu zajmujemy się opowiadaniem historii " – skonkludował aktor.