Eliza Michalik przekonuje, że PiS jest silne jak nigdy dotąd.
Eliza Michalik przekonuje, że PiS jest silne jak nigdy dotąd. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Jeśli nie jesteś z PiS możesz sobie co najwyżej pogadać w telewizji – powiedział w TVN24 Ryszard Terlecki. Co prawda o koalicjantach z Solidarnej Polski, ale prawda jest taka, że dziś, w Polsce po wyborach, właściwie mógłby to powiedzieć każdemu obywatelowi. I powie, jeśli tylko ten obywatel stanie na drodze PiS, niech was o to nie boli głowa.

REKLAMA
Bo w ciągu kilku ostatnich lat PiS-owi udała się, niemała przyznaję, sztuka: z Polski, demokratycznego kraju w środku Europy zrobił swój partyjny biznes. Nie tylko maszynkę do zarabiania kasy, ale swoiste perpetuum mobile do wiecznego utrzymywania władzy w swoich rękach.
Dlatego, choć nie wiem co będzie z nami wszystkimi, kiedy PiS odda wreszcie władzę – pewnie czeka nas odbudowa zrujnowanego kompletnie państwa – to wiem, że dzisiejsi ważni ludzie tej partii, wszyscy bez wyjątku (oprócz może tych najgłupszych) będą bardzo bogaci i pewnie wyjadą za granicę, bo tutaj, w pozostawionym przez siebie bezprawiu, biedzie i bałaganie, za nic na świecie nie będą chcieli żyć.
Trzeba sobie powiedzieć jasno: PiS jest teraz silny, jak nigdy dotąd. I to mimo wielu wewnętrznych tarć, kłótni i rywalizacji, normalnych, gdy do podziału są tak wielkie wpływy, pieniądze i dobra. Jest silny bezkarnością, bo jest właścicielem, i to dosłownym, bez cudzysłowu, całego wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, policji, wojska i służb specjalnych, które nie ścigają i nie rozpracowują najpoważniejszych afer ludzi PiS, za to rozpracowują chętnie ludzi związanych kiedykolwiek z opozycją lub krytykujących PiS.
Jest silny siłą zakłamanego, prymitywnego, chciwego i nieuczciwego polskiego kościoła katolickiego, biorącego publiczne pieniądze, wtrącającego się w pisanie ustaw i biorącego czynny udział, po stronie PiS, w każdej kolejnej kampanii wyborczej.
Silny pieniędzmi podatników – bo może je zabierać pracującym ciężko ludziom, żeby kupować za nie głosy.
Silny wreszcie siłą niewyobrażalnej propagandy – także nie opłacanej przecież z prywatnych funduszy członków PiS, tylko z kasy z budżetu – co oznacza, że za tę wyjątkowo podłą i czarną kartę w historii dawnych mediów publicznych, a obecnych rządowych, płacimy słono my wszyscy.
PiS jest w końcu silny, bo pomyślał zawczasu o tym, kto może mu rzucać kłody pod nogi – czyli o ludziach takich jak niezależni sędziowie, prawnicy, dziennikarze, pracownicy organizacji pozarządowych, czy nauczyciele – i zabrał się z zapałem za oczernianie ich, szczucie na nich, pozbawianie ich źródeł dochodu, wyrzucanie z pracy i utrudnianie im życia na wszelkie inne możliwe sposoby, tak, żeby odechciało im się krytykować PiS.
Słyszeliście już o sporządzonej przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia liście represjonowanych sędziów?
O tym, że już niemal 80 sędziów broniących niezależności wymiaru sprawiedliwości jest ściganych i prześladowanych przez trzech rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry: Przemysława Radzika, Piotra Schaba i Michała Lasotę?
Słyszeliście o wszczęciu postępowania przeciwko 14 sędziom związanym z nieformalną grupą Forum Współpracy Sędziów, pod pretekstem, że nie "ujawnili" faktu tej współpracy w oświadczeniu o przynależności do zrzeszeń i stowarzyszeń? Mimo, że prawo im tego nie nakazuje, bo FWS nie jest ani zrzeszeniem ani stowarzyszeniem?
Że zdaniem Radzika dopuścili się tym samym zachowań uchybiających godności sędziego? Naruszających etykę zawodową tego zawodu?
Że sprzeniewierzyli się sędziowskiemu ślubowaniu?
Czy słyszeliście, że ci sędziowie, już znieważani w ten sposób publicznie w mediach przez rzecznika Radzika (noszącego przydomek "Rzeźnik", nadany mu za gorliwe ściganie krytyków Prawa i Sprawiedliwości) nie znają jeszcze nawet postawionych im zarzutów? W przeciwieństwie do redakcji prorządowych portali, już zniesławiających sędziów? Że już odbywa się na nich publiczny lincz? Że to właśnie jest wzorcowy model niszczenia i zaszczuwania ludzi?
"Podjęte przez Przemysława Wiktora Radzika czynności mają charakter represji wymierzonej w przedstawicieli ogółu środowiska sędziowskiego. Mogą stanowić występek przekroczenia uprawnień" – uważa zarząd "Iustitii".
Tyle że prześladowani sędziowie, podobnie jak wszyscy inni ludzie, w tym oczerniani nieustannie samorządowcy i media, których "repolonizację" (czytaj przejęcie w taki lub inny sposób przez PiS) zapowiada Kaczyński, mogą sobie także co najwyżej "pogadać", póki co jeszcze w telewizji.
I tym razem, jak nigdy nie będę polemizować z panem Terleckim, bo zgadzam się z nim w stu procentach. Nikt, kto nie jest z PiS nic już w Polsce dziś nie może.