
Obóz rządzący zapewnia, że Sławomir Nowak nie był inwigilowany w czasie kampanii wyborczej. Chodzi o o możliwe wykorzystanie systemu Pegasus do podsłuchiwania byłego ministra transportu, który doradzał sztabowcom Rafała Trzaskowskiego. Do sprawy odniósł się także prezydent Warszawy.
REKLAMA
Sławomira Nowaka CBA zatrzymało w zeszłym tygodniu. Usłyszał zarzuty – między innymi kierowania zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Dotyczą okresu od października 2015 r. do września 2019 r., gdy był szefem ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor. Jak podaje TVN24, prokuratura była gotowa do zatrzymania Nowaka już 9 lipca, czyli trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich.
Rafał Trzaskowski odniósł się do zapewnień rządzących, że nie inwigilowali Nowaka. Jak powiedział, "zobaczymy, czy te informacje i te zapewnienia rzeczywiście się potwierdzą".
– Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące Sławomira Nowaka, słyszymy, że był inwigilowany przez cały czas – mówił.
– Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące Sławomira Nowaka, słyszymy, że był inwigilowany przez cały czas – mówił.
– Rządzący twierdzą, że nie podczas kampanii wyborczej. Rozumiem, że tutaj jest twarde stanowisko rządu i że na sto procent rządzący potwierdzają, że nie było żadnej inwigilacji członków sztabu – dodał Rafał Trzaskowski.
Przypomnijmy: zgodnie z ustaleniami dziennika "Rzeczpospolita", dowody w sprawie Sławomira Nowaka były zebrane przy pomocy systemu inwigilacji Pegasus. System nazywany jest najniebezpieczniejszym narzędziem do inwigilacji. Może odczytać wszystkie kluczowe informacje z dowolnego telefonu komórkowego. Według ustaleń dziennikarzy "Czarno na białym" TVN24, kupiło go Centralne Biuro Antykorupcyjne.
źródło: TVN24
