
Marcin Łuniewski, dziennikarz "Rzeczpospolitej" i Radia Kampus, zamieścił na swoim Twitterze wiadomość, jaką otrzymał od Cezarego Gmyza. Korespondent TVP w Berlinie zastanawiał się nad tym, czemu nie zablokował Łuniewskiego. "Wydawało mi się, że zbanowałem już wszystkich tych gnoi, co przyszli do rzepy, jak dokonano tam czystki" – napisał.
REKLAMA
"Powiedz mi chłopie, jak to się stało, że cię jeszcze do tej pory nie zbanowałem" – zwrócił się na Twitterze Cezary Gmyz do Marcina Łuniewskiego. Niemiecki korespondent Telewizji Polskiej podkreślił, że miał wrażenie, iż zbanował wszystkich "gnoi", którzy przeszli do "Rzeczpospolitej" po "czystce".
"Ale w sumie to mnie nie interesują motywacje takich gnojków jak ty. Zatem spadóweczka szmaciarzu. Idź dalej robić dobrze hajdarowi" – czytamy.
Przypomnijmy, że dziennikarz Cezary Gmyz został zwolniony z "Rzeczpospolitej". Powodem tej decyzji był głośny tekst Gmyza o trotylu na wraku prezydenckiego Tupolewa. Tekst wywołał burzę na polskiej scenie politycznej. Rewelacje na temat obecności materiałów wybuchowych na miejscu katastrofy smoleńskiej zostały już zdementowane przez Okręgową Prokuraturę Wojskową w Warszawie. "Rzeczpospolita" obserwując poruszenie wywołane swoim artykułem wydała oświadczenie, w którym przyznała się do pomyłki. Później słowa "pomyliliśmy się" usunięto z tekstu.
Warto dodać, że Gmyz nie był jedyną ofiarą głośnej publikacji. Swoje posady stracili też Tomasz Wróblewski, naczelny "Rz", jego zastępca Bartosz Marczuk oraz szef działu krajowego dziennika – Mariusz Staniszewski.
