
Nikogo nie powinien dziwić fakt, że każdy dyktator ma swoich sympatyków. Nie inaczej jest z Aleksandrem Łukaszenką, który od ćwierćwiecza rządzi twardą ręką Białorusią. Kibicują mu nawet niektórzy Polacy. Wśród nich jest Waldemar Tomaszewski, przywódca prorosyjskiej Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.
– Łukaszenka jest silnym przywódcą. Jest oczywiście mniej popularny niż jeszcze kilka lat temu, ale poparcie w kraju dla niego jest niezaprzeczalne – powiedział kilka dni temu cytowany przez "Wyborczą" Tomaszewski.
Tomaszewski stwierdził, że nie jest potrzebna polityka, która nie prowadzi do żadnej poprawy wzajemnych stosunków. – Dla ludzi będzie źle, jeśli wprowadzone zostaną sankcje. Z Białorusią będzie wszystko dobrze, życzę jej tego. Musimy spojrzeć na bardziej istotne wyzwania: islamizację, anarchizację. Anarchia nadchodzi właśnie do zachodniej cywilizacji – powiedział.
Jak na jego słowa zareagowali Polacy na Litwie? – Nie po raz pierwszy zachowuje się jak przywódca Sojuszu Rosyjskiego (partia mniejszości rosyjskiej - red.), a nie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Związku Chrześcijańskich Rodzin – powiedział Czesław Okińczyc, wieloletni działacz polonijny i właściciel polskojęzycznych mediów na Litwie. Uważa też, że Tomaszewski powinien milczeć w temacie Aleksandra Łukaszenki.
Tomaszewski skrytykował też litewskiego ministra spraw zagranicznych Linasa Linkieviciusa za "zbyt kategoryczną postawę" wobec Łukaszenki. Zaatakował tym samym ministra we własnym rządzie - AWPL-ZChR jest w koalicji od ponad roku. "Wyborcza" zauważa, że Tomaszewski jest europosłem frakcji Europejskich Reformatorów i Konserwatystów izatrudnia polityków Sojuszu Rosyjskiego jako swoich asystentów w biurze w Brukseli.
