Policjant ocenił akcję funkcjonariuszy w autobusie w Jeleniej Górze.
Policjant ocenił akcję funkcjonariuszy w autobusie w Jeleniej Górze. Zrzut ekranu z YouTube.com / Grzegorz Julia Gąska

Na policjantów z Jeleniej Góry leje się hejt za interwencję w autobusie miejskim. Widać na nim, jak zatrzymują mężczyznę, który chciał przewieźć hulajnogę elektryczną i odmówił opuszczenia pojazdu. Na wszystko patrzyły jego dzieci. Na filmie słychać ich krzyki.

REKLAMA
Wiele osób pyta, czy tak powinna wyglądać akcja policji w obecności dzieci? Zapytaliśmy więc zaprzyjaźnionego policjanta.
W sieci pojawił się film, który przedstawia interwencję policji w jednym z jeleniogórskich autobusów miejskich. Funkcjonariuszy wezwał kierowca pojazdu do jednego z pasażerów, który nie chciał wysiąść z autobusu. Prowadzący pojazd chciał go wyprosić, ponieważ mężczyzna wsiadł do autobusu z hulajnogą elektryczną, co było złamaniem regulaminu przewoźnika.
Mężczyzna nie dał jednak za wygraną, dlatego na miejsce wezwano policję. Niestety 35-latek nie był sam, towarzyszyły mu dzieci w wieku 8 i 14 lat. Na nagraniu słychać ich krzyki, kiedy ich ojciec jest wyciągany przez policjantów z autobusu. Wcześniej słyszymy urywek rozmowy między pasażerem a funkcjonariuszami.
– Informuję po raz ostatni, bo nie będę z panem dyskutował... Albo zacznie pan wykonywać moje polecenia i opuści autobus z hulajnogą, albo użyję wobec pana środków przymusu bezpośredniego – mówi jeden z policjantów. Pasażer odmawia i dalej dyskutuje. Po tym następuje interwencja.
Dopiero potem z komunikatu policji dowiadujemy się, że policjanci kilkukrotnie informowali mężczyznę, że może kontynuować podróż bez hulajnogi bądź z nią wysiąść. Ten jednak miał im grozić. Ponadto okazało się, że był poszukiwany. Ale na nagraniu nie widać całej interwencji. Pokazano tylko samą "akcję", a na policjantów wylał się hejt.
Komentujący zwracają uwagę na to, że policjanci interweniowali w obecności dzieci i pytają, czy policja nie ma jakichś wytycznych, jak w takich sytuacjach postępować? Zapytaliśmy o to naszego zaprzyjaźnionego policjanta.
– Na początku należy zaznaczyć, że każda interwencja jest inna i wymaga od policjantów dobrej oceny sytuacji. Nie wszystko jest bowiem opisane w procedurach i musimy działać na żywym organizmie. Jeśli mówimy o dzieciach, to zawsze staramy się, żeby uniknęły one traumy w związku z naszymi działaniami i zachowaniem ich bliskich – mówi nasz zaprzyjaźniony funkcjonariusz.
– Interweniujemy w wielu miejscach, często tam, gdzie dzieją się rodzinne dramaty, jest przemoc, używki. I zawsze mamy na uwadze dobro dzieci. Niestety nie zawsze da się uniknąć łez i emocji. Ale w tym przypadku mamy jeden poważny problem. Film, który pojawił się w sieci, jest tylko urywkiem całej interwencji. Widzimy tylko jej finał, a to zniekształca przekaz – dodaje nasz rozmówca.

Ograniczyć traumę

Jego zdaniem bardzo łatwo jest zweryfikować, jak wyglądała cała interwencja. W autobusie jest zapewne monitoring, który pokaże, ile trwała rozmowa z kierowcą, ile z policjantami. Wtedy wyjdzie na jaw, czy policjanci od razu rzucili się na mężczyznę, czy też, jak podaje jeleniogórska komenda, najpierw wielokrotnie prosili go o wyjście z pojazdu i tłumaczyli mu całą sytuację.
– Oczywiście szkoda mi jest tych dzieci, ale w mojej ocenie, chłopaki zrobili swoje, zachowali się profesjonalnie i zadziałali bardzo precyzyjnie. Nie przeciągali tej traumy, którą zafundował im ojciec. Bo przecież dzieci podobno wiedziały, że nie można przewozić hulajnogi autobusem. Ale mężczyzna chciał postawić na swoim. Najpierw dyskutował z kierowcą, a potem z policjantami. Stąd zdecydowana interwencja – ocenia policjant.
– To jest kolejny przykład na to, że z policjantami trzeba normalnie rozmawiać. Podejrzewam, że było tak, że partol przyjechał, przedstawił mężczyźnie podstawę prawną interwencji, poprosił o wyjście z pojazdu, o rozmowę, o wyjaśnienie sytuacji. Ale jeżeli ten stawia opór, dyskutuje, odgraża się, a wszystko dzieje się na oczach dzieci, to trzeba to szybko przerwać – twierdzi funkcjonariusz.
Z przepisami lub z regulaminem przewoźnika można się nie zgadzać, można odmówić przyjęcia mandatu, można odwołać się od decyzji policji, ale zawsze, zdaniem naszego zaprzyjaźnionego policjanta, trzeba po ludzku podejść do tematu i się dogadać, bo potem są takie obrazki, jak te z Jeleniej Góry.