Eliza Michalik o tym, jak wygrać z PiS
Eliza Michalik o tym, jak wygrać z PiS Fot. Dawid Żuchowicz / AG

I opozycja nie wygra bitwy o Polskę, dopóki tego nie zrozumie i nie zorientuje się wreszcie, że dawne reguły gry politycznej, do których była przyzwyczajona, po prostu przestały istnieć. Że prawo i Sprawiedliwość unicestwiło podział, który nie dawał mu żadnych szans na zwycięstwo: na mądrych, wykształconych, kulturalnych i prostackich prymitywów i krzykaczy. I zrobiło to, co zrobiłby w tej sytuacji każdy gracz, który umie wygrywać: stworzyło nowe, własne zasady.

REKLAMA
Bo krok po kroku, konsekwentnie i niepostrzeżenie, nie mówiąc wcale, że to robi, a przeciwnie, zaklinając się, że tego nie robi, PiS stworzył w Polsce reguły walki politycznej wzorowane wprost, jeden do jednego, na kulturze więziennej, gdzie istnieją tylko siła i słabość.
Gdzie nie ma mądrych i głupich, wykształconych i analfabetów, intelektualistów i robotników, estetów i prymitywów – są tylko silni albo słabi, wygrani lub przegrani. Przy czym siła to chamstwo i agresja, a słabość - skrupuły, wątpliwości, spoglądanie na sprawy z różnych perspektyw, dyskusje, debaty, rozdzielanie włosa na czworo, kultura, dobre wychowanie i wykształcenie, czyli, krótko mówić, wszystkie te inteligenckie bzdury, które powodują, że człowiek zanim zadziała myśli, zanim uderzy, to się zawaha.
W dawną grę PiS nie wygrałby nigdy. Kaczyński, mimo wykształcenia jest mentalnym troglodytą i żaden z niego filozof, raczej cynik i szemrany biznesmen (bo podobnie jak Rydzyk z religii, on z polityki zrobił prywatny biznes), kadry Prawa i Sprawiedliwości tworzą w większości podlizujące się miernoty bez własnych wielkich dokonań i zdania. Nie ma tam pomysłów, wizji, strategii na coś więcej, niż osiągnięcie własnej korzyści, nie ma fachowców, są krzątający się działacze i kombinatorzy, drobne cwaniaczki. Ci ludzie, na czele z prezesem ich partii polegliby w każdej rzeczowej dyskusji, w której trzeba wykazać się wiedzą i argumentować, położą każde zadanie wymagające sprawności i kompetencji. Chamstwo – o to co innego! W tym są niezrównani. Naubliżać, nakłamać, naobrażać, nakrzyczeć, poprzekręcać fakty i wymyślić własne, zabić rozmówców nieuctwem i fanatyzmem, lub po prostu – nie dać im dojść do słowa. To potrafią.
A ponieważ przez lata zdołali przekonać Polaków, nie wszystkich, nawet nie większość – ale wystarczająco wielu, że chamstwo to siła, dobrze na tym wychodzą.Nikt nie chce mieć słabych przywódców. Ludzie są w stanie wiele wybaczyć, jeśli uwierzą, że o ich losy dbają silni ludzie. Czują się wtedy bezpiecznie, bo wierzą, że kraj potrzebuje silnej ręki.
Dlatego tak – opozycji potrzeba dziś chamstwa. Nigdy nie sądziłam, że wygłoszę podobną tezę, ponieważ jest sprzeczna ze wszystkim w co wierzę jako człowiek, ale mechanizmy rządzące polityką nie opierają się przecież na ideałach wrażliwych, dobrych ludzi, tylko na grze, w której wygraną mierzy się wyłącznie skutecznością.
A ponieważ dzięki zabiegom PiS zaskakująco duża część Polaków, i to niezależnie od wykształcenia czy statusu materialnego, utożsamia chamstwo i bezczelność z siłą, to jest jedyne narzędzie, którym można dziś pokonać partię Kaczyńskiego. Jego własna broń.
Chamstwo, zgodnie ze słownikiem, to nieokrzesanie, ordynarność, prostactwo, wulgarność, nieznajomość norm kultury i norm społecznych, traktowanie innych bez szacunku, zachowanie niezgodne z normami moralnymi i społecznymi.
Zgadza się? Oczywiście, nie należało dopuścić do takiej zmiany reguł gry, należało zorientować się w porę i temu zapobiec – tak się jednak nie stało. A teraz, kiedy mleko już się rozlało, można tylko reagować na to, co jest. Opozycja nie rozumie, że za każdym razem, kiedy tłumaczy się i przeprasza, PiS pęka ze śmiechu. Kiedy bije się we własne piersi i przeprasza za błędy, prawdziwe lub urojone, PiS nabija sobie punkty w sondażach – bo jego ludzie stoją za sobą murem. PiS nie ma wątpliwości, rozterek, niczego nie żałuje i nigdy się nie cofa, nawet w obliczu oczywistego błędu czy afery.
W prawdziwym życiu to głupota, skazana na porażkę, w polityce w ten sposób na porażkę skazuje się tylko kraj i obywateli, bo partia, jak kasyno, zawsze wygrywa.