
Zbigniewa Ziobrę czeka niebawem rozmowa na dywaniku u Jarosława Kaczyńskiego. Takie są nieoficjalne ustalenia po spotkaniu PiS na Nowogrodzkiej, na którym ważyły się losy rządu większościowego Mateusz Morawieckiego, ale także obecności w nim Solidarnej Polski. Towarzyszy temu gorszące, publiczne pranie brudów na Twitterze.
REKLAMA
Bo tak należy traktować wyciąganie zakulisowych ustaleń, które po prostu Polaków nie powinny obchodzić. Zaczął Patryk Jaki, odpowiedziała europosłanka PiS Beata Mazurek. Polityk Solidarnej Polski zaskakująco szczerze wyznał, że jego partia zgodziła się oddać Ministerstwo Środowiska.
"Nieprawdziwe są informacje o naszych 'żądaniach' 'nowych stanowisk'. Zgodziliśmy się oddać MŚ (mimo gwarancji w umowie koalicyjnej). Wszystko było ustalone co potwierdził szef klubu PiS. MZZ nie mógł się tylko zgodzić na taką ustawę o 'bezkarności', ale idziemy dalej" – czytamy w tweecie eurodeputowanego PiS.
Beata Mazurek nie mogła pozostać dłużna i zareagowała na wpis swojego kolegi europosła. "Hej oddajecie MŚ ? Tak bezinteresownie? Nie wierzę. A może za coś? Więc pytam za co?" – zapytała w nieco zaczepnym tonie. Można tylko zastanowić się, kogo z wyborców obchodzi dziś zajmowanie się późnym wieczorem polityków samymi sobą, zamiast proponowania konstruktywnych rozwiązań dla kraju.
Przypomnijmy: po spotkaniu na szczycie PiS Beata Mazurek wprost zaatakowała Zbigniewa Ziobrę, nawiazując do zdecydowanych kroków, jakie partia zamierza podjąć w najbliższych dniach. Spotkanie Kaczyńskiego z Ziobrą ma odbyć się w ciągu tygodnia – tyle wiadomo nieoficjalnie.
"Wielu z nas uważa, że ciągłe ustępstwa wobec koalicjantów ich wzmacniają, a nas osłabiają. Lider ZP jest jeden. Czas na zdecydowane rozstrzygnięcia wobec wszystkich którzy grać zespołowo nie potrafią" – napisała wcześniej Beata Mazurek po spotkaniu PiS na Nowogrodzkiej.
