
– Jeśli politycy są tacy dzielni, niech sami wyjdą do protestujących rozmawiać – stwierdził nadinsp. Adam Rapacki, który był gościem "Faktów po Faktach" w TVN24. Jeden z najbardziej doświadczonych policyjnych dowódców surowo ocenił, iż rządzący są odważni w swoich tezach, gdyż bezpiecznie stoją za plecami funkcjonariuszy.
REKLAMA
Adam Rapacki w TVN24 odniósł się do bezprecedensowego listu otwartego generałów i admirałów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej oraz służb specjalnych. W weekend aż 212 dowódców w stanie spoczynku zaapelowało do władzy o deeskalację aktualnego konfliktu.
"Dalsza eskalacja działań, podsycanie i nieodpowiedzialne zachowania polityków doprowadzi do tragicznych i nieodwracalnych konsekwencji" – napisali generałowie i admirałowie. "Czasami nadmiar emocji, niekontrolowany rozwój wydarzeń może skutkować rozlewem krwi" – podkreślili.
Czytaj także: "Być może najgroźniejsze dla władzy zdjęcie". Migalski pokazał, jak policja wsparła Strajk Kobiet
– To nie jest wtrącenie się do polityki, to apel wyartykułowany w trosce o bezpieczeństwo Polek i Polaków, w trosce o Polskę – tłumaczył w poniedziałek nadinsp. Rapacki.
Krytykom zwrócił on również uwagę, iż większość osób podpisanych pod tym dokumentem to oficerowie, którzy służyli w czasach wolnej Polski. A ci, którzy pamiętają czasy stanu wojennego, zdecydowali się zaapelować, by coś podobnego nigdy już nie miało miejsca.
Jak zauważył Adam Rapacki, z jednej strony w Polsce obserwuje się potężne niezadowolenie społeczne, zaś z drugiej wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński "nawoływał do tworzenia grup bojowych". – Tego typu eskalacja może mieć tragiczne skutki – alarmował były wiceszef KGP.
Gość "Faktów po Faktach" podkreślił, że list generałów i admirałów powstał po to, by rządzący usiedli do stołu z protestującymi i "maksymalnie pokojowo udało się rozwiązać konflikt". Nadinspektor Rapacki zaapelował także do protestujących Polek i Polaków, by nie atakowali funkcjonariuszy. – To nie są ich wrogowie – podkreślił wymownie.
