Tymczasem według AP Joe Biden jest już pewnym zwycięzcą w Arizonie. To dopiero drugi Demokrata od 1948 roku, który tam wygrał.
– Szczerze mówiąc, wygraliśmy te wybory – mówił Trump na konferencji mimo niepewnych wyników. Ponadto po raz kolejny wskazywał na słabość pomysłu z głosowaniem korespondencyjnym. – To jest oszustwo, zatem skierujemy sprawę do Sądu Najwyższego, aby głosowanie się zatrzymało – ogłosił.
Tymczasem Trump w końcu wyszedł na konferencję prasową i była ona zdecydowanie w jego stylu. – Wygrywamy z dużą przewagą – stwierdził, choć taki stan rzeczy po prostu nie jest prawdziwy. Prezydent USA wrócił też do swojej myśli o kradzieży wyborów. – Wygraliśmy. Pójdziemy do Sądu Najwyższego. Nie pozwolimy, żeby znaleźli głosy o czwartej na ranem i je dodali – przekonywał.
„New York Times” zwraca uwagę, że przewaga Trumpa w Georgii jest niewielka, a to bardzo istotny stan dla końcowego wyboru. Ale w dwóch największych okręgach tego stanu nie poznamy wyników dzisiaj, a mogą one faworyzować Bidena. W jednym przerwano liczenie przez problemy techniczne, a w drugim pękła rura.
Według CNN Trump wygrywa w Teksasie. To duży i ważny stan z 38 głosami elektorskimi. Przewaga Bidena stopniała – ma 219 głosów, a Trump tylko dziesięć mniej.
Trump systematycznie odrabia straty. Według CNN obecnie mamy 215 głosów elektorskich na Bidena i 171 dla Trumpa. Wygraną daje 270.
Na słowa Bidena błyskawicznie zareagował Trump. Według niego zwycięstwo jest blisko, a Demokraci próbują "ukraść wybory". Dodał że głosy nie mogą być oddawane po zamknięciu lokali wyborczych.
Joe Biden zabrał głos. Poinformował, że wierzy w swoją wygraną. Jednocześnie poprosił obywateli o cierpliwość i podziękował wyborcom.
Warto pamiętać, że nie poznamy dzisiaj oficjalnych wyników wyborów. Z powodu korespondencyjnej formuły zliczanie wszystkich głosów może potrwać kilka dni.
Trump jest coraz bliżej wygranej w Michigan.
Tymczasem według CNN Trump wygrywa w Idaho.
Według "New York Times" Biden może wygrać w Georgii. Wcześniej prognozowano, że w tym stanie wygra Trump. Sam Biden niedługo ma zabrać głos.
Na ten moment wygląda na to, że Biden zdobędzie tylko jeden stan, w którym przed cztery laty nie wygrała Hillary Clinton – to Arizona.
Zaskakujący "efekt uboczny" wyborów. Na drodze referendum w Oregonie zdecydowano o tym, że grzyby halucynogenne będą legalne.
Trump na razie idzie także po zwycięstwo w bardzo ważnym Teksasie.
Przypomnijmy jeszcze raz – choć na razie Biden ma znaczącą przewagę w głosach elektorskich, wszystko jest jeszcze możliwe. Tym bardziej, że Trump niemal na pewno wygra na Florydzie. Dla porównania Barack Obama zdobył ją dwukrotnie.
Jednocześnie ważą się losy Kongresu. Amerykańskie media podają, że Partia Demokratyczna zapewniła sobie zachowanie kontroli nad Izbą Reprezentantów.
Według prognoz Biden wygra w Arizonie, która cztery lata temu należała o Trumpa. Najprawdopodobniej jednak Trump wygra w istotnym swing state, czyli na Frorydzie. Fox News zwraca uwagę, że po podliczeniu 94 proc. głosów Trump na tam znaczącą przewagę – 400 tysięcy głosów.
Wybory ciągle trwają. Na ten moment CNN prognozuje 192 głosy elektorskie dla Bidena i 108 dla Trumpa. To jednak tylko dane ze stanów, które na pewno padną łupem obu kandydatów. Do wygranej potrzebne jest 270 głosów elektorskich.