
Mieszkańcy Nowego Sącza walczą o galerię sztuki, która ma być zamknięta. Są zbulwersowani zwolnieniem dyrektorki po 30 latach pracy. Artyści i przyjaciele placówki nie zgadzają się na "demolowanie kultury" w imię politycznych interesów. Rozmawiamy z byłą dyrektorką o tym, jak naprawdę wygląda sytuacja Nowosądeckiej Małej Galerii.
REKLAMA
Batalia o Małą Galerię w Nowym Sączu trwa. Zwolnienie dyrektorki placówki wywołało wielkie poruszenie. Alicja Hebda piastowała stanowisko od 1985 roku, współtworząc galerię z profesorem Andrzejem Szarkiem.
Roszady w kultowej galerii w Nowym Sączu
23 października kobieta otrzymuje wypowiedzenie i udaje się na rozmowę z prezydentem miasta. Trzy dni później, 26 października posadę po kobiecie przejmuje z dnia na dzień Benedykt Polański, który pełni funkcję dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Sączu.Ex dyrektorka staje się obiektem wielu oskarżeń. Nowosądeckie władze uzasadniły decyzję licznymi zaniedbaniami i złym stanem techniczno-sanitarnym budynku. Alicja Hebda odpiera zarzuty.
Kobieta relacjonuje, że nowy dyrektor odebrał klucze do galerii i zablokował obecnym pracownikom dostęp do budynku, zmieniając kody do systemu alarmowego.
Alicja Hebda i profesor Andrzej Szarek obawiają się, że placówka straci autonomię. Galeria jest w trakcie wielkiej imprezy, która odbywa się od lat. Chodzi o XXVIII Mały Festiwal Form Artystycznych.
Była dyrektor ujawnia, że doszło do incydentu, gdzie bez wiedzy pracowników galerii, siłą dostano się do archiwum z dokumentami. Jest wstrząśnięta zniewagą pracowników galerii i samego profesora Szarka.
Nowosądecki kogel-mogel
Władze miasta odwracają kota ogonem, zapewniając, że działalność galerii będzie kontynuowana w podobnej formie. Nie widzą podstaw do jakichkolwiek obaw ze strony mieszkańców i pasjonatów sztuki.- Ku naszemu zdziwieniu w ślad za tą decyzją pojawiły się w przestrzeni publicznej, w Internecie i mediach społecznościowych, zupełnie nieprawdziwe, kłamliwe informacje, jakoby miało to pociągać za sobą likwidację Małej Galerii, bądź zawieszony miał zostać został Festiwal Form Artystycznych, jakoby w ogóle był to zamach na działalność Nowosądeckiej Małej Galerii – mówiła wiceprezydent Nowego Sącza, Magdalena Majka dla portalu Sądeczanin.info.
W rozmowie z naTemat była dyrektora Alicja Hebda wyjawia, jak sytuacja wygląda naprawdę i czy Mała Galeria w Nowym Sączu zdoła zachować swój pierwotny kształt.
Pełniła Pani funkcję dyrektorki w Małej Galerii przez 30 lat. Co się stało?
Można powiedzieć, że wymuszono na mnie do przejścia na emeryturę, wręczając mi odwołanie ze stanowiska pracy. Tłumaczono, że jest to rzekomo moja dobrowolna decyzja.
Przedstawiłam władzom swoją wizję odejścia na emeryturę, zaznaczając, że chciałabym pracować jeszcze 2 lata i kontynuować działalność galerii w niezmienionej formie. Po przedstawieniu mojej propozycji usłyszałam 5 października, że w koncepcji prezydenta galeria ma przejść pod kontrole MOK.
Usłyszała Pani chociaż jakieś wyjaśnienia?
Chciałam dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy Małej Galerii. Usłyszałam od prezydenta, że galeria będzie przeorganizowana tzn. wejdzie w skład Miejskiego Ośrodka Kultury, co oznacza, że musi być zlikwidowana, jako samodzielna placówka, bo tak stanowi prawo.
Była to kontynuacja wspomnianej koncepcji prezydenta tyle, że bez wiedzy radnych i uzasadnienia wszelkich formalności. Co ciekawe, władze nie podały nigdzie dalej tej informacji.
Sądeczanie są niezwykle poruszeni. Co dalej?
Po tym, jak rozpoczęła się dyskusja w obronie galerii, padały różne obiecanki, że nie zmieni nazwy i formy działalności, ale to było zwykłe bajdurzenie, żeby uciszyć emocje ludzi. W praktyce jest inaczej. Od pierwszego dnia urzędowania nowego dyrektora zaczęła się dalsza ruina galerii.
Wiceprezydent Nowego Sącza zarzuciła, że budynek galerii był bardzo zaniedbany, tak?
Nieraz zwracałam się do ratusza z prośbą o pomoc finansową m.in. na remont dachu, bo przecież galeria jest własnością miasta.
Rozdmuchano niedorzeczne informacje, że budynek jest w opłakanym stanie i to wszystko ma być moja wina. Zaczęto uderzać mnie argumentami, że zostałam odwołana z powodu złego stanu galerii, co jest absolutną nieprawdą.
Co z innymi pracownikami galerii? Mogą bać się o pracę?
Pracownicy MOKu przybyli do galerii na polecenie Polańskiego pod pretekstem spisywania dzieł, oglądania obiektów i wyszukiwania zaniedbań. Zastrasza się pracowników galerii.
Niezapowiedziani przyszli przejąć klucze, a Pani sprzątaczka nie chciała ich im zostawić, bo ja jeszcze formalnie nie zdałam obiektu. Usłyszała, że albo będzie lojalna wobec nowego dyrektora albo "do widzenia". Potem księgowa, kiedy nie chciała dać oryginałów dokumentów, bo jeszcze należą do samodzielnej placówki, to usłyszała, że "Pani wcale nie musi tu pracować".
Zdaje się, że decyzja o odwołaniu Pani ze stanowiska przełożyła się na Wasz doroczny festiwal?
Profesor pytał, co będzie dalej z naszym festiwalem, ale nie otrzymał odpowiedzi od władz. Powiedział, że nie wyobraża sobie realizować projektu w takiej atmosferze.
Prasa pisała farmazony, że Szarek zrezygnował z pracy, a nowy dyrektor czeka, żeby honorowo ustąpił. Takie zjawiska potwierdzają, że w praktyce ta galeria jest już zlikwidowana. Nie będzie ani pracowników ani obsługi księgowej czy gospodarczej, bo wszystko teraz idzie przez MOK.
Profesor Andrzej Szarek jest wybitnym artystą rzeźbiarzem. Od lat współtworzy galerię w Nowym Sączu. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Śląskim i wyższych szkołach artystycznych.
Z profesorem Szarkiem znacie się od lat. Jak reaguje na to wszystko?
Profesor Szarek czuje się bardzo dotknięty. Dużo przykrości spłynęło także na jego osobę. Udostępniałam mu pomieszczenie w galerii, gdzie mógł trzymać swoje prace, ale także tworzyć. Złośliwi nazwali to miejsce graciarnią i złomowiskiem. Nie wspomnę o tym, że pracownicy przybyli z polecenia Polańskiego, uszkodzili mu rzeźbę. Jak profesor chciał wynieść coś prywatnego z galerii, to zaczęli go nagrywać. To wszystko w głowie się nie mieści!.
Czy nowy dyrektor Benedykt Polański będzie potrafił właściwie zadbać o Małą Galerię? To człowiek czuły na sztukę?
Absolutnie nie! On sam podkreślał kilka razy, że się nie zna. Tłumaczyliśmy mu, że to jedyna placówka w mieście, która na takim poziomie zajmuje się sztuką profesjonalną. Występowała u nas plejada nazwisk ze świata sztuki. Na koncertach jazzowych gościliśmy najwybitniejszych.
Dyrektor Polański nie przyjmował do siebie informacji, a potem wręcz wykorzystał je przeciwko nam. Szydził z nas, że porównujemy się do Zachęty. Rzuca obiecanki, które nie będą miały pokrycia.
Alicja Hebda podsumowuje, że nawet, jeśli odwołanie jej ze stanowiska zostałoby cofnięte, to nie wyobraża sobie pracy z ludźmi, którzy nie znają specyfiki pracy i w paskudny sposób atakują wieloletnich zarządców, przyczyniając się do niszczenia dorobku galerii w Nowym Sączu.
