
Rzecznik dyscyplinarny Pomorskiej Izby Adwokackiej wszczął czynności sprawdzające w sprawie posła PiS Kacpra Płażyńskiego. Chodzi o jeden z wpisów polityka, dotyczący Strajku Kobiet.
REKLAMA
Poseł PiS na celowniku Pomorskiej Izby Adwokackiej
Sprawa dotyczy wpisu Kacpra Płażyńskiego w sieci. Polityk skrytykował w nim demonstrację w ramach Strajku Kobiet w gdańskim przedszkolu dla niepełnosprawnych dzieci, później jednak skasował swój post. Poseł PiS odpowiedział już na wszczęte wobec niego czynności, a fragmenty jego pisma opublikował portal wPolityce."Po opublikowaniu wpisu zorientowałem się, że jego forma nie była właściwa. Niestety, dałem się ponieść emocjom i sformułowałem swoją wypowiedź w sposób krzywdzący dla pracowników przedszkola, których fachowość i zaangażowanie na rzecz niepełnosprawnych dzieci (…) zasługuje na najwyższe uznanie – argumentował Płażyński.
Zdaniem byłego kandydata na prezydenta Gdańska, "publiczna placówka opiekuńczo-wychowawcza to nie miejsce na manifestowanie przekonań politycznych czy demonstracje w sprawach budzących kontrowersje społeczne".
"Obowiązkiem posła jest zaś przeciwstawianie się niewłaściwym zjawiskom i występowanie w interesie obywateli. Jednocześnie jednak należy piętnować agresję w życiu społecznym" – przekonywał.
Polityk wyraził nadzieję, że jego wyjaśnienia będą skutkować podjęciem decyzji o odmowie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
"Chciałbym bowiem wierzyć, że pańskie działania w tej sprawie są merytoryczne, nie są zaś formą szykany, związanej z moją działalnością polityczną" – wskazał Płażyński w piśmie do rzecznika dyscyplinarnego PIA Bartosza Golejowskiego.
Kontrowersje wokół Płażyńskiego
Warto zaznaczyć, że Płażyński po przegranych wyborach w Gdańsku znalazł się trochę w cieniu, ale i tak nie dawał o sobie zapomnieć. W marcu ubiegłego roku wyszło na jaw, że po nieudanej walce o prezydenturę zarejestrował się w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku jako bezrobotny i otrzymał 20 tys. zł na założenie własnej działalności gospodarczej.Oburzyło to opinię publiczną, więc polityk PiS postanowił się wytłumaczyć. – Te środki należą mi się, jak każdemu innemu – stwierdził na antenie TVN24.
Czytaj także: Płażyński pozywa Biedronkę. Chodzi o konsekwencje po aferze z nagraniem zakupów Dulkiewicz
źródło: wPolityce
