
Na razie nie wiadomo, ilu Polaków zaszczepi się na covid-19. Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia wygadali się jednak, że część szczepionek, które dotrą do Polski, zostanie zmarnowanych. Koszty mogą pójść w miliony złotych – podaje Wirtualna Polska.
REKLAMA
– Wiemy, że część szczepionek nie będzie efektywnie wykorzystana. (...) Część szczepionek na pewno się zniszczy – powiedział wiceminister Maciej Miłkowski podczas posiedzenia senackiej komisji zdrowia.
Jak tłumaczył przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, zamówione przez rząd szczepionki dotrą do Polski w postaci większych opakowań, tzw. ampułek. Chodzi o to, że jedna taka ampułka będzie zawierać od 5 do 10 dawek szczepionki. Lekarz czy pielęgniarka będą musieli sami przygotować zastrzyk. A raz otwartej ampułki nie można przechować np. na następny dzień.
To oznacza duże straty, ale Miłkowski nie wskazał dokładnie, ile dawek ma być niewykorzystanych. – W przypadku dostawy opakowań wielodawkowych straty wyniosą więcej niż 5 procent zamówionych dawek. To wynika ze skali szczepień – skomentował dr Paweł Grzesiowski, immunolog.
Polski rząd zamówił 62 mln dawek szczepionek. 5 procent strat oznaczałoby, że przepadnie ponad 3 mln dawek. Koszty mogą pójść w miliony złotych. – Producentom zależało na dużej wydajności produkcji. Szczepionek w innej formie i tak byśmy nie kupili – wyjaśnił urzędnik MZ.
Przypomnijmy, że rząd PiS zapowiada uruchomienie programu szczepień już w styczniu 2021 r. Na razie działa rządowa strona oraz infolinia, gdzie Polacy mogą dowiedzieć się wszystkiego o szczepionkach na covid-19.
źródło: Wirtualna Polska
