
Reklama.
Telewizja publiczna emituje już trzeci sezon programu "Sanatorium miłości". Z tej okazji dwutygodnik "Party" przeprowadził wywiad z jego gospodynią, Martą Manowską. Pytania zadawała Iwona Zgliczyńska.
Marta Manowska nie kryje zachwytu efektami show. "Gerard i Iwona z drugiej edycji pięknie się dobrali, bo oboje są aktywni i mają podobne pasje" - mówi prezenterka. Manowska uważa jednak, że "to nie jest program o swataniu".
Dziennikarka zdradza, że przyjaźni się z wieloma bohaterami "Sanatorium miłości". "W trzeciej edycji wyznanie Zdzicha 'przewierciło' mnie do samych trzewi. Jeszcze wiele tygodni po takich wywiadach myślę o nich i zastanawiam się, czy mogę jakoś pomóc" - mówi Manowska.
Nie znaczy to jednak, że ekipa TVP i uczestnicy show wspólnie imprezują. "Absolutnie nie!" - zaprzecza dziennikarka. "Kręcimy 'Sanatorium miłości' z zachowaniem zasad sztuki programu dokumentalnego. Poza tym nasi bohaterowie potrzebują czasu dla siebie, by odreagować emocje albo odpocząć" - tłumaczy prezenterka.
"My na planie jesteśmy zamknięci ze sobą przez cztery tygodnie, to jest jak lot na Księżyc. Na ten czas wyłączam telefon, nie odpisuję na SMS-y i nie oddzwaniam. Nie ma mnie dla nikogo. Raz na kilka dni sprawdzam tylko, co słychać u rodziców i mojej babci" - podsumowuje Marta Manowska.
źródło: "Party"