Puste place zabaw - przyszłość Europy?
Puste place zabaw - przyszłość Europy? fot. Shutterstock

– Europa nie ma przyszłości, o ile nie zatrzyma procesu zmniejszania populacji – ocenił teolog Georg Weigel. Wtórują mu demografowie, którzy ostrzegają, że choć żyjemy coraz dłużej, jest nas coraz mniej. Czy Europę czeka "demograficzne samobójstwo"? Rozmawiamy z prof. Agnieszką Rossa z Zakładu Demografii i Gerontologii Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego.

REKLAMA
Georg Weigel, amerykański teolog, powiedział wczoraj podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim, że Europa popełnia demograficzne samobójstwo. Faktycznie dla starego kontynentu nie ma przyszłości?
Prof. Agnieszka Rossa: Niestety jest w tym dużo racji. Co prawda ja nie nakreśliłabym tego w tak czarnych barwach, ale zdecydowanie coś w tym jest. Przez bardzo długi czas nie dbaliśmy świadomie o wsparcie rodziny. Teraz, kiedy w okres emerytalny wchodzi wyż demograficzny z lat '50, bardzo zmienia się struktura społeczna, w porównaniu do lat poprzednich, gwałtownie przybywa osób starszych.
Weigel zwrócił uwagę, że do tej pory, jeśli zmniejszała się populacja w Europie, następowało to wskutek wojen, epidemii lub katastrof naturalnych. Teraz nic takiego się nie stało.
Populacja jeszcze nie tyle się zmniejsza, co nie przyrasta w takim tempie jak dotychczas. Europa jest w fazie niskiego poziomu zarówno dzietności, jak i umieralności.
Zbieramy żniwa tego, że polityka państwa nie była dotychczas ukierunkowana na rodzinę. Indywidualne jednostki troszczą się o nią, ale z perspektywy państwa długo była ona pozostawiona sama sobie.
Georg Weigel twierdzi, że populacja ma "problem duchowy". Można to rozpatrywać w tej kategorii? Czy zmniejszanie się liczby urodzeń ma związek z laicyzacją?
Nie szukałabym tu związku bezpośrednio z laicyzacją, ale na pewno z przemianami kulturowymi. Mamy do czynienia z przemianami modelu rodziny, wchodzimy w model nowoczesny, partnerski. Rodziny są atomizowane, zmienia się też ich struktura, obecnie dominuje model "dwoje rodziców, jedno dziecko" lub "dwoje rodziców, dwoje dzieci".
Demografowie od lat apelują, że trzeba zwiększyć dzietność. Jak to zrobić?
Jedyny pomysł to ukierunkować na to politykę rodzinną. Trzeba zadbać o odpowiednią pomoc socjalną, elastyczne formy pracy dla kobiet, poprawić warunki mieszkaniowe. Potrzeba zmian na wielu płaszczyznach. Uważam, że jeśli komuś się będzie opłacało mieć dzieci, to będzie je miał. Trzeba stworzyć mu warunki.
Czy jest jakiś europejski kraj, który postawiłaby pani za wzór?
Może Francja, tam jest rozsądnie prowadzona polityka rodzinna.
Jakie będą konsekwencje obniżonej dzietności?
Już je obserwujemy, a w najbliższej dekadzie odczujemy jeszcze bardziej boleśnie. Pierwszą reakcję naszego państwa już mieliśmy – wydłużony wiek emerytalny. W konsekwencji przyjdzie też kryzys systemu zabezpieczeń społecznych, zupełnie zmieni się też rynek dóbr i usług, bo inne będą w tym względzie zapotrzebowania.
Rzeczywistość nie znosi próżni. Zmniejsza się liczba urodzeń, ale liczba ludności Europy nie. Kto wypełnia lukę?
Oczywiście napływ ludności z innych części świata. Są już takie enklawy, gdzie całe miasteczka zamieszkuje ludność napływowa z Turcji. Niektórzy przewidują, że za jakiś czas emigranci będą stanowili większość ludności w Europie, ale ja uważam, że to przejaskrawione, nie widziałabym tego tak czarno. Sytuacja co prawda nie wygląda najlepiej, ale przy odrobinie dobrej woli na pewno uda się odwrócić ten trend.
Jest dobrze...

Choć powierzchnia UE jest mniejsza niż USA, na starym kontynencie mieszkają 493 miliony ludzi. To dwa razy więcej niż w Ameryce. Pod względem liczby ludności Unię prześcigają jedynie Indie i Chiny. Nieźle jest też z długością życia. Jeszcze w 1962 roku, przeciętny Europejczyk żył 67 lat, a Europejka – 73. W 2004 roku ten wiek wydłużył się odpowiednio do około 75 i 81 lat.

...i nie jest dobrze

Jeszcze w 1960 na jedną kobietę przypadało średnio 2,5 dziecka. Teraz stopa przyrostu naturalnego spadła tak bardzo, że na jedną Europejkę przypada już tylko 1,5 dziecka. Im mniej ludzi młodych, tym bardziej kurczy się liczba pracowników w Europie. Coraz mniejsza liczba pracujących utrzymuje coraz liczniejszą grupę emerytów. Z prognoz wynika, że do 2025 roku liczba obywateli w wieku powyżej 80 lat osiągnie prawdopodobnie poziom 6,3% ogółu populacji.